Bo zwykle miłość i strój ozdobny,

Łącząc się, idą pospołu w drogę,

Więc też pragnąłem, by w twoich oczach

Miłym i pięknym pokazać się.

Dla ciebie, miła, rzuciłem taniec,

Tylko pieśń tkliwą przy lutni drżącej

Śpiewałem tobie wśród nocnej ciszy,

I wśród rannego kogutów piania.

Że już nie liczę pochwał i cześci,

Które twym wdziękom i hołdzie składam,