— Dosyć dobrze — odpowiedział giermek — trochę się stłukłem upadając, ale to nic nie znaczy, co do reszty muszę powiedzieć waszej wysokości, że gdy przybyliśmy już w atmosferę ognia, przez ciekawość wrodzoną podniosłem troszeczkę chustkę z nosa i spojrzałem na dół... ziemia wydała mi się nie większa od ziarnka gorczycy, a ludzie jak muchy łazili po niej.

— Ależ, przyjacielu Sancho, jakże to być może — zawołała księżna — jeżelić ziemia była wielkości ziarnka gorczycy, to jeden człowiek, mający wielkość muchy, zakryłby ją całą.

— To być może — rzecze Sancho — ale ponieważ wszystko działo się przez czary, nie rozumiem, jak się to stało, dość, że widziałem to, co mówię. A więcej jeszcze zadziwi się wasza wysokość, skoro jej dalsze opowiem wypadki:

Gdy minęliśmy już atmosferę ognia, usunąwszy chustkę z oczu, patrzę, aż tu niebo bliziuteńko, tak, że ręką dotknąć go się mogłem. Jest niezmiernie wielkie i bardzo pięknie wygląda. Przelatywaliśmy wówczas około gwiazd Siedmiu Kóz, u nas Babkami zwanych; stamtąd już tylko dwie mile do raju. Zobaczywszy kozy, przypomniałem sobie młodość, bo pasałem je nieraz w dzieciństwie. Nie mogłem wytrzymać dłużej, zsiadłem po cichu z Chevillarda i przez kilka godzin rozmawiałem z tymi łagodnymi zwierzętami. Wielka szkoda, że nie rozumieją naszego języka, chociaż są bardzo grzeczne. Przez ten czas Chevillard nie ruszył się z miejsca.

— A rycerz Don Kichot co porabiał wtedy, gdy Sancho z kozami rozmawiał? — zapyta książę.

— Wśród nadzwyczajnych przygód mojego życia, nie dziwię się niczemu — odpowie Don Kichot — co do mnie, wiem tylko, że oczu sobie nie odkrywałem; czułem wprawdzie obecność atmosfery średniej; strefy ognia, ale żebyśmy wyżej być mieli, wierzyć temu nie mogę. Nie mogliśmy dolecieć do nieba Plejad, czyli Siedmiu Kóz, gdyż spłonęlibyśmy niewątpliwie w ogniu, dlatego wnoszę, że mój giermek albo kłamie, albo marzył w ciągu podróży.

— Wcale nie zmyślam, ani też rozmarzony nie jestem — odpowie Sancho. — Proszę mnie spytać o te kozy, nie pomylę się pewno.

— Jakże wyglądają? — rzecze księżna.

— Dwie zielone — rzecze Sancho — dwie czerwone, dwie niebieskie, a jedna pstra.

— To osobliwszy rodzaj kóz — rzecze książę — nie widziałem takich na ziemi.