Ze psy sie po polu goni609,

Żyto, owies, wszytko łomi610.

Był tu pożar611, owo lezie,

A szach612 już wisi na brzezie613,

Barzoć mu sie więc chce łowić,

A on już trzy dni nie jadł nic.

I myśliwiec słabo trąbi,

Zać go jedna nędza gnąbi:

Mróz ciśnie, w brzuchu przemiera,

Wlazwszy w kierz614 więc tarnki615 zbiera,