2. Stałemu sercu nigdy nic strasznego
Abowiem patrz, iż stałemu a poważnemu sercu nie tylko duszna przygoda, ale i ta cielesna, chociaj my ciało z przyrodzenia na więtszej pieczy mamy, nigdy straszną być nie może, gdy się na swą sławę a na poczciwość rozmyśli. Jako w bojach rozmaitych poczciwi a rycerscy ludzie idą na działa, na miecze, na spisy, lazą na mury, jeden już leży, drugi na to miejsce nastąpi. A tego, który jest tym światem zabawiony, ba, nie tylko strachem, ale leda jakim podobieństwem strachu, jako dziecię rakiem snadnie upłoszyć może, także go też leda czaczkiem, na co chce, przywieść może. Ale gdzie jest myśl wspaniła a serce bezpieczne, już ani strach, ani żadne dobrodziejstwo takiego od przystojności jego nigdy odwieść nie może, bo widzi, iż mu tego świat ani fortuna wziąć nie może, co mu cnota dała. Bo mu fortuna wziąć nie może stałości, sprawiedliwości, pobożności, poczciwości, a na wszem statecznego a rozważnego około siebie postanowienia. Ano i jakochmy pirwej słyszeli, jako oni Katonowie, oni Ciceronowie, oni Sokratesowie, oni Senekowie, oni Scewole, którzy dla sławy swej wiadomie a prawie chcąc, gardła i majętności swe woleli potracić, niżliby się byli od cnoty albo od poczciwości swej dać odwieść mieli.
Pompejus cesarz, gdy był Mamertyńskie miasto tak srodze obległ, iż mu się już żadnym obyczajem obronić nie mogło, i obiecował to mocno żadnego tam nie żywić, Stennius, książę miasta onego, dowiedziawszy się tego, wziąwszy myśl a serce bezpieczne, uczyniwszy się posłem na rokowanie1512, szedł do cesarza onego. Przyszedszy, powiedział: „iżem ja nie poseł, alem jest książę miasta tego. Ale iżem słyszał, iż się bierzesz, miasta tego dobywszy, żadnego nie żywić, przyszedłem na to, abych cię odwiódł od grzechu i od okrucieństwa takiego, gdyż ci niewinni ludzie nic ci nie krzywi1513, jedno ja, bo ci musieli czynić, com ja rozkazał. A tak nad tym się mści, coć winien, nie nad tymi, coć niewinni, a toć je dobrowolnie podawani”. Cesarz, widząc onę stałość jego, udarowawszy go, puścił go do miasta i miasto wolnym uczynił, a tego uczynił i sługą, i powinowatym sobie.
Patrz zasię także Diogenes, on sławny filozof, gdy był między innymi więźńmi przywiedzion do Filipa, macedońskiego króla, stał z wesołą postawą, poglądając po ludzioch a pośmiewając się z onej dziwnej sprawy świata tego. Król, upatrzywszy onę postawną1514 jego osobę i poważną jego myśl, kazał ji przywieść bliżej do siebie i pytał go, iż: „Podobno, że ty musisz być szpieg jaki”. Powiedział, iż: „Nie byłciem szpiegiem nigdy, ale iściem teraz rad szpiegiem został na ten upór twój a na tę niesprawiedliwość twoję, iżeś przyszedł łupić ludzi niewinnych, a krew ich niewinną rozlewać. A temu się też przypatrować, iż o wielki klenot z fortuną małą kostką miecesz, boś na szańc1515 posadził i gardło, i sławę swoję, a jeszcze nie wiedzieć, jako wygrasz i jakoć się poszczęści”. Filip, widząc onę stałość a bezpieczną myśl jego, kazał ji wnet udarowawszy wolno puścić, i był potym w wielkiej powadze u niego.
Także też ono jeden pirata1516, gdy był na morzu ułapion, bo to są piratowie rozbójnicy morscy, i przywiedzion do Aleksandra Wielkiego, i kazał Aleksander, aby go wiedziono obiesić1517. Ten zawołał wielkim głosem, mówiąc: „Powiedają o tobie ludzie, żeś sprawiedliwy, a jakaż to sprawiedliwość twoja mnie kazać wiesić, com się jedną galerą żywił, a ty jak tysiącmi łupisz wszytek świat a skryślałeś1518 morze, a wżdyś nic nie winien! Rozsądź między mną a między sobą, kto by godniejszy był obieszenia między nami”. Król, widząc ono serce, jego kazał go wolno puścić i dał mu służbę między rycerstwem swoim.
A tak patrz, co tu myśl wspaniała a stałe serce każdemu człowiekowi uczynić może. A także każdy poczciwy człowiek ma się pilnie o to starać, aby stałość swą a poczciwość swą tak pilnie uważał, jakoby się żadnemu strachowi ani żadnemu szczęściu od poczciwej powinności swej nigdy odwodzić nie dał, to jest rzecz pewna, iż mu to na wielką sławę i na pociechę i tu za żywota jego, i po śmierci zawżdy wyniść musi.
Abowiem tu, za żywota takiemu człowiekowi już ani ślepych zamków, ani psa na łańcuchu, ani stróża z hejnałem1519 na wieży nigdy nie trzeba, bo już stróżem u niego cnota, gdyż nikomu wedle cnoty nic winien nie będzie. Rozum a bezpieczne sumnienie, a spokojny żywot ślepym zamkiem. Strach bojaźni bożej a wstyd, kto by się miał targnąć na poczciwego a niewinnego człowieka, iście też ten stoi za psa na łańcuchu. A też tam pewnie nigdy fortuna we drzwi nie zakołace i z pomocniki swymi, bo wie pewnie, iż nie ma po co, bo jej cnota u drzwi zastąpiła, woli swe harcowniki1520 obrócić na łakomce a wydzieracze, a na nikczemniki, bo wie, iż się tam rychlej pożywią, i wie, iż jej tam stół zakryto i stołek postawiono, a iż tam i z pożytkiem, i z powagą używie przedsięwzięcia swego.
3. Człowieka poważnego wszyscy się wstydają
Abowiem patrz, gdy uźrzysz człowieka poczciwego poważnego a szedziwego, już się go i wszetecznik, i nikczemnik jakoć ulęknąć musi, już go na lepszym baczeniu i na lepszej pieczy mieć musi niżli owego darmolega1521, chociaj nań czasem i złota jako pstrocin na dzięcioła nawieszają. A czymże się to dzieje, gadaj! Pewnieć nie z jego łysiny ani z szedziwej brody to idzie. Bo nadziesz drugiego z siwą brodą tak szalonego, jako i z gagatkową1522. Ale człowiek poważny a cnotami ozdobiony jest nieco ku Bogu podobny sprawami swymi, a tak ony Pańskie dary czynią mu jakąś powagę w oczoch jego, że się go wszeteczny zawżdy i wstydać musi, i w poczciwości1523 zawżdy go mieć musi. A wszeteczny zasię, by nawięcej złota nań nawieszał, już tego mieć nie może. A czemu? Iż się w nim ony poważne dary Pańskie nigdy okazać nie mogą. Bo nie pomoże szkapie pozłocista uzda ani złemu mieczowi nowe pochwy, ani spróchniałemu domowi skrzypiące1524 powietrzniki, przedsię zawżdy złe złym być musi, a dobre dobrym. Bo gdy położono grono wina nadobnie doźrzałego, a podle1525 niego drugie z drewna urzezane1526, chociaj nadobnie pokoszczone1527, albo uriantówkę1528 pięknie doźrzałą, a drugą także z drzewa albo z kamienia ustruganą, pomalowaną i pokoszczoną, zda mi się, iżby się każdy wolał do tej prawdziwej rzucić. Także prawdziwa cnota a nadobnie w człeku poważnym na wszem ozdobiona daleko zawżdy zacniejsza jest niżli owa upstrzona, by też dobrze była i złotem nakrapiana, i nie wiem jako pokoszczona.
A gdyż już tak słyszysz, w jakiej jest powadze i poczciwości człowiek stateczny, poważny, a w leciech swych doskonały, i u Boga na niebie, i u ludzi na ziemi. Słyszysz też, iż ma w sobie jakieś boże dary, których się ludzie radzi i nieradzi zawstydać muszą; słyszysz też, żeś podobien ku onemu winnemu gronu pięknie doźrzałemu, które zawżdy jest wdzięczniejsze u każdego niż napiękniej umalowane, by też było i złotem nakrapiane. Doczekałeś też, czegoś pożądał i o coś zawżdy Pana Boga prosił, abyś doczekał szedziwości twojej. Przepłynąłeś też już wszytki burzliwe czasy młodości twojej, a już się bierzesz i gotujesz do portu swojego, abyś oglądał Pana swego, a użył obietnic swoich od Niego: gotujże też sobie potrzeby powoli, póki cię tu jeszcze Pan twój chować raczy, na tę świętą a pocieszną drogę twoję, wszakeś się już nasłuchał, jako się gotować masz i jakich ci potrzeb na taką drogę potrzeba, i teraz mało niżej jeszcze szyrzej usłyszysz. Nie drzemże, czujże o sobie, bo słyszysz, iż Pan takie sługi błogosławi, które zawżdy znajdzie czujące1529 u drzwi swoich.