4. Wiek człowieczy jest jako rok bieżący

Abowiem widzisz, iż wiek twój równie z wiatrem bieży. Widzisz też, iż czas twój podobien jest ku rokowi wedle przyrodzenia bieżącemu. Zbieżałać już wiosna onej kwitnącej młodości twojej, kiedy wszytki kwiatki zakwitają. Zbieżałoć lato onej gorącej średniości twojej, kiedy się wszytki rzeczy zagrzewają. Przypadła na cię już chłodna jesień, kiedy już wszytki rzeczy doźrzewają, a kiedy już mają być do swych szpiżarń pochowane. Już niczego nie czekasz, jedno onej spokojnej zimy, abyś też sobie odpoczynął od wszelkiej prace swojej. Bo widzisz, iż gospodarz dobry robi cały rok w wielkiej pracy swojej, iżeby też sobie zimie odpoczywał, a używał w rozkoszy onej pracy swojej. A także i ty, gdyżeś już przetrwał wszytki czasy poczciwej pracej swojej, a przyszedłeś już ku zastydłym czasom jesiennym swoim, gdzie już wszytki rzeczy pilnie opatrzony a zachowany być mają, opatrujże pilno, starajże się pilno, jakoby ty twe czasy tobie darmo a marnie nie wychodziły, a jakobyś ony pirwsze roboty pirwszych czasów swoich tak zachował w szpiżarniach swoich, jakobyś mógł bezpiecznie za nimi przyść do onego wdzięcznego odpoczywania swego, abyś zawżdy miał myśl swą uspokojoną a żywot swój roztropnie na wszem postanowiony, abyś się nigdy ni w czym nie trwożył ani unosił, a iżbyś zawżdy bezpiecznie czekał wdzięcznego zawołania swego.

Abowiem małoć nam na tym jest, kto długim albo krótkim żywotem żyw będzie, boć go sobie ukrócić może, kto chce, część niepomiernym chowaniem, a część go też zaśpi albo zapróżnuje marnie. Ale tu wiele na tym wieku zależy, póki go, póty go, abychmy w nim zawżdy zachowali poczciwe powinności swoje, a mieszkali sobie w nim tak, jako na nasz stan krześcijański a cnotliwy należy, tedy go i wiele przybyć, i wiele się go nadstawić może. Bo się go nadstawi sławą oną wieczną poczciwą a poważną, która nigdy nie umiera, a zawżdy sobie lata jako bujny orzeł po światu w swoich rozkoszach. Nie pomarli dziś oni sławni a zacni ludzie, którzy żywotów swych poważnych a cnotliwych w wielkiej poczciwości używali, tak ludzie zakonu starego, jako i pogańscy, i dziś teraz w sławie swej głośnej jako żywi między nami chodzą. Nie pomarlić też oni wszetecznicy, oni Neronowie, Sardanapalowie, Dionizjusowie, Katylinowie, Nabuchodonozorowie, Heliogabalowie, ale patrz, jaka sława ich obrzydła a śmierdząca, a jako żywo zagrzebiona, a po światu się jako jesienna mgła włóczy na poły z pajęczyną, i jakie były żywoty ich, takie też było i dokonanie1530, także też i sława ich. Bo jedny pobito, drugie potruto, do wychodów na lekkość1531 ich miotano1532, iż jaki był żywot, taki też miał być i pogrzeb.

A tak i ty, mój miły, poczciwy człowiecze, a zwłaszcza tak jakoś słyszał, któryś już przetrwał wszytki ony burzliwe czasy swoje, nic się nie lękaj, nic się nie trwóż, tylko się o to staraj, abyś już poczciwością ozdobił a zahaftował ty ostateczniejsze czasy swoje. Bo choć byś sobie wspomniał, iż cię kiedy młodość twa unosiła, nic się przed tym nie trwóż, widzisz, iż zawżdy złe przed dobrem uciekać musi jako śnieg przed słońcem, wszytko się to zatrze a zapomni, gdy to ozdobisz na starość poczciwym a sławnym żywotem twoim. A tu też słyszysz, iż masz takiego Pana, iż gdy się do Niego obrócisz, iż nie chce nigdy wspominać młodości twojej.

Kapitulum IV

1. Jako poczciwy człowiek, przyszedszy ku latom swoim, ma stan swój sprawować, i jako się ma na przyszłą drogę swoję rozmyślać

Abowiem patrzaj każdy, iż czas żywota naszego wszytek jest jako droga, która nas wiedzie do celu a do kresu naszego, bochmy tu są równie jako krawczycy1533, co wędrują od miasta, aż potym ku starości szukają warsztatów swoich, gdzieby już też usieść a gdzieby już też żywota swego dokonać mieli. Patrzajże, iż wżdy każdy, kto się w drogę puści, rozmyśla sobie zawżdy potrzeby, o czym by zaszedł, i towarzystwa, jakoby na onej drodze bezpieczeństwa użyć miał. A to jest rzecz doczesna i małego rozmysłu potrzebuje. A my, nędznicy, widząc rzecz wieczną, widząc ocz1534 nam idzie, widząc, do jakiego warsztatu wędrujemy, a wżdy to u nas nic, a wżdy o tym ani pomysłu. Tak się nam zda, jakobychmy tu sobie ten świat wiecznie zakupili. A nie baczymy tego, iż na nędznej zagrodzie siedzimy, a kiedy każą, tedy zawżdy wnet z niej prowadzić się musimy, i wszytko marnie a bez rozmysłu, a jeszcze czasem nie wiedzieć komu, cochmy1535 naszczepili, tu zostawić musimy.

Bo bychmy się rozmyślili mało1536, gdzie nas ta droga wiedzie i na co1537 kogo wiedzie, bo wiedzie dobre na wieczną radość a pociechę, a złe zasię na wieczny upadek a na smętek ich, i jako jest straszna, i jako przykra, trudna, ciasna a kamienista. I przez jakie głuche lasy a srogie rozboje świata tego tą drogą się puszczamy, iścieby drugiemu mogło zadrżeć pod kolany; i jako jest rzecz straszna ustąpić albo na lewo, albo na prawo z tej trudnej a barzo obłędnej drogi naszej, a wżdy się nic o tym nie pytamy, ani się o przewodnika nic nie staramy, gdyż żaden inszy pewniejszym przewodnikiem nam być nie może na tę zatrudnioną drogę naszę, jedno tenże sam, który się nam opowieda, iż On jest droga, On jest prawda, On jest żywot wieczny. A do tego żywota wiecznego, jeśli kto tą prawdą a tą drogą nie puści się, którą On nam ukazać raczył, pewnie się każdy barzo omylnie obłądzić musi.

A tak trzeba się pilno rozmyślać na tę drogę, abychmy się po niej nie leda jako tułali, a nie tam szli, gdzie nas niosą oczy, jako bydlę za trawą, a nie mniemaniem ani na leda czyje ukazanie, abychmy się na nię puszczali, ale tam, gdzie nam cnota, rozum a bojaźń boża ukaże. Bobychmy też inszym żadnym obyczajem onego świętego przewodnika na tę drogę sobie zjednać nie mogli, jedno tym, któregochmy niedawno wspominali, który jest prawdziwa droga i prawda, i żywot wieczny. Abowiem wszak widzimy rozmaite narody i stany ludzkie, jako się po tej drodze sznurują a prawie się ślizają jako kozy po lodu, strzeżyż1538 się, aby cię który za rękaw nie uchwycił, abyście oba nie padli. Bo pospolicie, kto się pośliźnie, rad się drugiego łapa, i obadwa bywają na ziemi. Abowiem nic nas nie uwodzi nasnadniej z tej poczciwej drogi, jedno omylne towarzystwo a ich obłudne przykłady i obyczaje. Ale ja tobie radzę, gdyż widzisz, iż się po tej drodze tułasz, takiego towarzystwa i szukaj, i używaj, jakie byś rozumiał, iż się nie błąka leda jako, ale iż wżdy wie i rozumie po części o tej drodze swojej. Bo wiem, że to często widasz, iż każda droga z miłym towarzystwem i wdzięczniejsza, i weselsza bywa. Ale jako się wszyscy poczną błękać, już nie może być smętniejsza rzecz, że czasem jako wilcy gdzie w lesie oblec1539 muszą.

Abowiem jeśli się puścisz z niewiadomą a z niepotrzebną zgrają, toć będą niepotrzebnych ścieżek wedle swej myśli wiele ukazować. Jeden cię zawiedzie jedną ścieżką do łakomstwa, drugi drugą ścieżką do pychy, trzeci do gniewu, czwarty do obżarstwa, do opilstwa. Ukażeć na onej ścieżce wielkie rozkoszy, wielkie krotofile, jużby ty mnimał, żeś dobrze zawędrował, i jużbyś tam warsztat swój rad przystawił, ale wierz mi, iż się omylisz. Bo najdziesz tego wiele, co się z wierzchu pięknie świeci, ale wewnątrz będzie barzo okopciało. A tak trzeba się nam pilnie iście1540 na to oględować, abychmy w pośrzodku jasności nie tułali się po ciemnościach, a iżbychmy tak w południe nie błądzili jako i o północy.