A czymże się ty, nędzna mucho, być rozumiesz? Gdyż ani niebo, ani ziemia, ani ludzie święci ani oni najmożniejszy królowie nigdy bez przygód być nie mogli, a ciebie by jedno nos zaświrzbiał, to już płaczesz, narzekarz a lamentujesz. I czymże ty masz być lepszy niż oni ludzie święci albo oni królowie możni? Ale gdy weźmiesz stałą a stateczną myśl przed się, a opaszesz się nadzieją nieomylną w każdej przygodzie swej, a poźrzysz w rozum swój jako we źwierciadło, a upatrzysz tam wszytki niebezpieczności a odmienności świata tego, a upatrzysz to w rozmyślaniu swoim, iż żaden na świecie, by też nazacniejszy i naświętszy bez przygód nigdy być nie mógł, boć dla tego Pan Bóg oczy wyniosłe dał, abyś nie tylko sobie na pięty patrzył, ale iżbyś i upatrował, i rozmyślał sobie przyszłe i przeminęłe rzeczy. Tedy gdy to wszytko uważnie przed się weźmiesz, snadnie się frasunkowi zmocnić1633 możesz, iż cię jako niema twarz1634 nigdy gryźć nie będzie mógł.

A iście to barzo snadnie rozeznać, iż to w naszej mocy jest, iż kto chce, może się frasownym udziałać, może się też temu obronić. Bo niech się kto ozowie, jeśli kiedy od młodości swej jakiej przygody nie miał? A rycerz bojowy barzo snadnie między starymi bliznami nową ranę ścirpieć może. A wszak wiemy, iż zawżdy mamy na się nieprzyjaciela srogiego, fortunę, która z żadnym człowiekiem przymierza statecznie nie dzierży. Aby je też z kim nastateczniej postanowiła i nawiętszą łaskę ukazała, patrzajże, długoli to trwa? Kiedy się nalepiej o jej łasce a o jej przymierzu ubezpieczysz, alić ona jako Moskwicin albo Tatarzyn tuż wnet za posłem wojsko wyprawi, ani wzwiesz, z której cię strony chluśnie.

A tak wiedząc pewnie o tak chytrym a czujnym nieprzyjacielu, zaprawdę mielibychmy pilną straż a pilne szpiegi, i pewne hetmany około siebie mieć. A któż hetmanem? Rozum. A któż na straży? Rozmysł1635. A ktoż szpiegiem? Czujność a baczność. A przedsię się nic nie lękać. A przypadnieli co niewiadomie, więc się bronić a szkody wetować. A czym się bronić? Rostropną stałością. A czymże sobie szkody nagrodzić? Uprzejmą nadzieją. Tedy i taki nieprzyjaciel nic nam straszen nigdy nie będzie. A jeśli nieobacznie przypadnie a szkodę uczyni, żałości nam wielkiej uczynić nie może, jeśli się hetmana a szpiegów radzić będziemy, a iż to uważymy, iż się nam szkody nasze wrychle nagrodzić mogą. Bo jeśli przypadek jaki na ciało przydzie, ten się zasię snadnie zagoić może. Jeśli szkoda, ta się też nagrodzić może. Jeśli kto umarł, ten się już wrócić nie może, ale na to miejsce taki drugi nastąpić może, a tym się cieszyć, iż nie umarł, gdyż pewnie wiemy, iż dusza nieśmiertelna jest. A jeśli był dobry, szkoda mu zaźrzeć1636 rozkoszy jego, których pewnie używa. A jeśli był zły, a czemuż go żałować? Azażby był lepiej marnie a z lekkością zginął, gdyż to złego trudno minąć może.

7. Przykłady na frasunk z ludzi pogańskich

Nadobnie ono jeden filozof powiedział, gdy mu sługa z frasowną postawą przyniósł nowinę, iż mu syn umarł, tedy mu rzekł: „A czemużeś się zasępił? Wiedziałciem ja tę nowinę dawno, jeszczeć ty był nie przyjechał”. Powiedział mu sługa: „Nie wiem, od kogoś miał tak prędko wiedzieć, bo wczora przed wieczorem umarł, a jam wnet potym wybieżał”. Powiedział filozof, „iżem ja na to pewniejszego szpiega miał niżli ty, bo skoro się narodził, takem to wnet pewnie wiedział, iż umrzeć miał”.

Antygon król, gdy mu powiedziano, iż królewic, syn jego, Alcyjon tak barzo sobie mężnie na harcu1637 poczynał, że ich kilko zbodł, a potym też sam zbodzion i zabit, mało weźrzawszy w ziemię1638, nic się nie zafrasowawszy1639, powiedział: „O, miły Alcyjon, nic mi cię nie żal, żeś umarł, bom to zawżdy pewnie wiedział, żeś umrzeć miał. A k’temu się jeszcze tym cieszę, że ani dusza twoja, ani sława twoja nigdy nie umrze. Jedno mi tego żal, żeś nierozmyślnie umarł, a więcej fortunie wierzył, niżli było potrzeba, która nigdy nikomu wiary nie zdzierżała”.

Waleryjan, jeden pan rzymski, gdy mu Regilla, żona jego, była umarła, której tak barzo żałował, że zawżdy w ciemnym gmachu przy świecy siadał, czarno wszytko obbić dał i czarny stół przed sobą postawić kazał. Filozof jeden, idąc mimo dom, uźrzał, ano u studniej pięknie białą rzodkiew wypłukano. Pytał się, komu by to; powiedzieli, iż Waleryjanowi. Powiedział: „Powiedzcież mu ode mnie, iż to nie będzie przystało na czarnym stole białą rzodkiew jeść, a iż mi go barzo żal, sam będąc wielkim panem, nędznikowi przysługuje. Bo już nie masz nędzniejszego pana na świecie jako frasunk a kłopoty, co by gorzej sługam swym płacił. Bo kości wysusza, bladą twarz czyni, co nalepsze klenoty: wolne serce a myśl dobrą, psuje. A tak lepiej niech do rozumu przystanie, to pan hojny i hojne na wszem dobrodziejstwa sługam swym czyni”. Waleryjan, usłyszawszy, pomyślił sobie, iż: „Podobno jest takich więcej, co to mnie za pośmiech mają”. Kazał okna otworzyć, sukno obedrzeć, stół wystawić i potym wszytko w sobie przełomił, a dobrej myśli używał.

8. Przykłady na frasunk z ludzi zacnych Zakonu Starego

Ale co nam po pogańskich w tej mierze przykładziech, azaż nam ono nie pięknego około tych naszych niepotrzebnych frasunków on Dawid, król święty, przykładu zostawił? A prawie ji na to wystawiono i w kronikę Pańską wpisano, abychmy się tym ćwiczyli a w przygodach się nic nie trwożyli. Gdy mu się syn rozniemógł, którego barzo miłował, tedy leżał na ziemi, nie jadł ani pił. A gdy umarł, tedy się zeszli do niego panowie i szeptali sobie pomału około śmierci onego dziecięcia, a nie śmiał mu nikt powiedzieć. On, podniósszy głowę, powiedział: „Rozumiem ci ja, co szepcecie; podobno syn umarł?”. Powiedzieli mu, iż ci „już tak jest, miłościwy królu, a tak wola boża była”. Ten sobie wnet kazał szatę przynieść, kazał sobie wody dać, umył się, uchędożył się, siadł za stół, kazał panom sieść, kazał jeść nosić, muzykom przyść, i był dobrej myśli. Panowie poczęli znowu szeptać. Król zasię powiedział: „I teraz ci ja temu rozumiem, co szepcecie. Dziwno wam to, iż póki syn był żyw, żem się frasował, a gdy już umarł, żem dobrej myśli. Rozum to sam ukaże, bo póki był żyw, pótym się frasował, a Panam Boga prosił, aby go zachować raczył; ale gdy już umarł, pewnie wiem, iż się już nie wróci; a czemuż się już frasować mam?”. A tak tu każdy obaczyć snadnie może, jeśliże się to ocz jest frasować, co się nigdy wrócić nie może. Radszej już sobie nie psując myśli, staraj się co dalej czynić, a jako tu sobie nagrodzić. Bo tak uczą mędrcy, iż to poczciwemu przystoi przeszłymi się rzeczami ćwiczyć, a przyszłe na pilnej pieczy miewać.

Albo ony święte panie, Judyt albo Hester, jako nic się nie zafrasowawszy w okrutnych przygodach, starały się co czynić, a jako temu zabieżeć miały. Judyt, będąc w srogim obieżeniu w miasteczku w Betulijej, tak iż już żadnym obyczajem się obronić nie mogli, i uradzili starszy na ratuszu posłać do wojska, do hetmana, którego zwano Holofernes, iż już aby murów nie psował, a piątego dnia chcieli mu się poddać, rzeczy swe oparzywszy. Przybiegła na ratusz, pogromiła, pofukała ustraszone chłopy1640 ony, mówiąc, iż: „wy Panu Bogu zamierzacie krys do piątego dnia, a On jeszcze dziś może się zmiłować nad nami”. Poruczywszy się Panu Bogu rzkomo1641 uciekła z miasta do hetmana, wyprawiwszy sobie glejt, aby była do czasu w pokoju zachowana. A była to barzo piękna pani. Holofernes, uźrzawszy ją, kazał jej osobny namiot wystawić, wywołał, aby żaden nie śmiał ani palca na nię podnieść, sam ożarszy się od radości, twardo usnął, a ona w nocy szedszy, ucięła mu głowę i do miasta pod płaszczem przyniosła. Wojsko rano widząc ściętego hetmana, zatrwożywszy się, precz się rozbiegło, a miasto wolne zostało. Patrz, jako to Pan Bóg umie smętne pocieszyć, a nad złościwym się pomścić, a przeczże się też ty leda z jakiej przygódki zasmucić marnie albo frasować masz?