7. O przyszłych rzeczach nikt nie myśli
A przedsię żaden o tym ani pomyśli: patrz nań u budowania, u murowania, u kopania, u grabarzów, a on wszędy pilnie upomina, aby grunty dobrze zasadzono, aby mocno na teble1694 bito, tak się każdemu zda, niech co natrwalszego zakłada, iż to wszytko przetrwać ma. A tego nie baczy, iż sobie w onych trudnościach a w onych pracach i frasunkoch wiele czasu żywota swego ukraca, a nic się na przyszły czas nie rozmyśla, jedno nędznej fortunie wszytki swe sprawy i sam siebie w niewolą zaprzeda. A wszakoż nie tylko ci, co pracują albo co w bitwach bywają, albo po morzach pływają, są tej niewoli poddani, iż śmierć tuż za nimi dybie, ale wierz mi, iż i owi pieszczoszkowie tego nie prażni1695, co tylko jako Tytyrusowie pod cieniem sobie odpoczywają, kabatki rzeżą1696, bociki ciągną, obercuchy sznurkują1697, perfumy się trzęsą1698. Bo już i ci trudno pomiernego a długiego żywota użyć mogą, bo już za takimi pieszczotami wszytki się przygody włóczą. A są tacy pieszczoszkowie jako lisowie, co je skwarczki1699 karmią, a potym ubogi lis, chociaj chytry, ani się obaczy, kiedy w stępice1700 wpadnie. O czym się już dosyć pirwej namówiło.
Jeszcze ci wżdy jako tako, iż wżdy z krotofilą czasów swych, choć też nie prawie, dobrze używą, ale ów, co brzuch wywaliwszy, siedzi za oponami, chłop jako malowany, jako tłusty karw1701, który nie wie, kiedy mu w róg dadzą. Bo już nie wie ani samo o sobie, ani o żadnych sprawach swoich, tylko czeka jako młody gawron, gębę roziewiwszy, rychłoli mu co w nię wetkają. Plunieli, trzej zacierają; umywali się, czterzej mu ręcznik dzierżą, a on by przysiągł, że już jest ziemskim bogiem, a iż już nigdy umrzeć nie może, tylko się pyta, wieleli wczora wina wydano, wiele szklenic stłuczono, wiele lanych świec spalono, rychłoli będzie gotowo. A o przyszłych rzeczach ani pomysłu, ani słówka nigdy nie wspomni, jedno spać, ożarszy się, a ospawszy się, znowu żrzeć. Tu jużechmy się też nasłuchali, jako taki pan długo żyw bywa, bo potym nadąwszy się jako prośna świnia, ani wzwięk1702, kiedy go flegma udusi albo apopleksyja, albo pleura1703 zabije.
Daleko by lepiej, miły Bachusie, abyś się na ten czas rozmawiał z ludźmi rycerskimi albo też z ludźmi w cudzych krajoch bywałymi, gdzieć by powiedał jeden, gdzie był, w którym kraju, jaka tam trzeźwość, we wszem pomierność, na wszem nadobna sprawa, iżby cię też wżdy w sobie kiedy poprawił czego, a nie był tylko jako nadęta duda, która, acz też jako kozieł wrzeszczy, ale iż słów w niej nie masz, też jej mało rozumieć. Drugieć by powiedział, jaką w cudzych krajach widał sprawiedliwość, pobożność, czujność, ćwiczenie, owa by cię też wżdy co ruszyło. Trzcić by powiedział, jaką widział sprawę, dzielność, ćwiczenie w rycerskich rzeczach, radę i gotowość, coć by się też wżdy kiedy mogło przygodzić, a zwłaszcza iż widzisz, jako świat zamieszany jest, a nigdy w swym stanie pewnie postanowiony nie jest, ani wzwiesz, kiedy co na cię przypadnie, a ty w onym sprośnym próżnowaniu ledwie sobie umiesz nos utrzeć. A jakożbyś się też ty w ten czas na co dobrego przygodzić mógł, a takież i w innych rzeczach.
Albo jeślićby ciężko mówić, abowiem i to leniwcowi z trudnością przychodzi, tedy byś sobie czytał filozofy, historyki piękne, ony ich wdzięczne sprawy i rozprawy, także też sprawy i postępki ludzi przeszłych, ludzi mądrych, ludzi na wszem rozważnych, z czegoć by się wżdy i rozum, i cnota, a na wszytko roztropne baczenie umnożyć mogło. A wżdyby cię też co kiedy ruszyć mogło, żebyś tak nie leżał marnie jako słoń, podparszy się drzewa, który ani wzwie, gdy z nim wiatr ono drzewo zakołysze, iż się i z drzewem obali, a potym o swej mocy już wstać nie może. A wżdybyś się dowiedział, przecz1704 i jako cię Bóg stworzył, i na co cię stworzył. A wżdybyś się też przysłuchał, co cnotliwemu a poczciwemu przystoi, abyś się wżdy też do czego kiedy przygodził. A wżdybyś się dowiedział, jako masz żyw być i jako masz poczciwie umrzeć, nie jako krowa, co objadszy się cykuty1705 a odąwszy się jako bęben, zdechnie we błocie, a skórę odrą na cholewy, a mięso psi zjedzą. A wżdybyś darmo nie liczył zegaru i zdałciby się i dłuższy dzień, i dłuższy żywot, niżli w onym obrzydłym próżnowaniu twoim.
8. Nieszczęsny to jest, który w marnym próżnowaniu czas swój traci
Abowiem to nieszczęsny człowiek, co jako bydlę w marnym próżnowaniu czasy swe sprośnie traci, a jest tylko jako staroświecki marmurowy filar, a na nim chłop z spiże ulany, co tylko wróble albo gołębie na nim siadają, a wniwecz się nie przygodzi. Acz ci i owo mało nie także nieszczęsny, co biega, świata łapając, żadnego pokoju ani żadnego wczasu nigdy nie mając, spadków czekając, ekspektatywę1706 sobie jednając, a na onego z wielkim grzechem a gniewem bożym poglądając, po kim się czego nadziewa1707, w zęby mu jako źrzebcowi zaglądając, jeśli już zronił1708, albo jeśli je przyjadł. Lata mu liczy, powiada, iż to już niemłody pater1709, czas by mu przed Mojżesza1710. A sam ani wzwie, nędznik, w onym kłopocie, jeśli pirwej poń Mojżesz nie pośle. I bywa to często, bo się obadwa społu przeklinają. Bo i ów też nie może mu prawie zdrowia życzyć, co wie, iż mu on pewnie śmierci życzy. A wszakoż wżdy i ten, co tak po światu biega, wżdy się ćwiczy, wżdy się ludziom i sprawiam ich przypatruje. A jeśli też potym na jakim miejscu usiędzie, wżdy się na co przygodzi. Ale owo próżnujące idolum1711 a na co się innego przygodzi? Jedno leży jako spróchniały pień, który już ani na standur1712 pod przecieś, ani na łuczywo się nie przyda, jedno iż mrówki pod nim gmerzą a kokoszy grzebą. A tak patrz, jako sobie czasy i żywoty nasze marnie tracimy, a dobrowolnie ich sami sobie ukradamy.
Abowiem chociaj kto doczeka i wzmożenia1713 jakiego, a już go zajdzie zima starości jego, a cóż mu po tym? A z jakąż tego rozkoszą na łóżku, a jeszcze k’temu blisko pieca postawionym, kaszląc a plując używie? Ano już flegma w piersiach skrzypi, ano już dychawica mówić nie dopuści, ano już jednego kłopotu zbył, drugiego nabył, bo zbył prace, biegania, a nabył frasunku a myślenia, a ludzkich szacunków a przymówek. Bo o nim sobie szepcą: „A trzebaż mu tego było? A cóż mu po tym na starość, iż się zniewolił1714? A naczże1715 się też już dobrego przygodzi?”. A to ma w zysku, iż mu ony wdzięczne czasy marnie upłynęły, których mógł w rozkosznym pokoju a bezpiecznym a pomiernym żywocie użyć, które mu tak marnie zbiegły jako na wiosnę woda, gdy gorące słońce śnieg zaziębły prędko roztopi, tak że go ani znaczku zostanie, a nie wiedzieć, gdzie się podzieje. Także i ci naszy zaziębli panowie, co nam mało nie równo z tym śniegiem giną.
Więc sobie tu na starość dopiro groby kują, alabastry, marmury, i insze rozliczne kamienie łamią, herby pozłacają, tabliczek nawieszają, i mniemają, aby onych swych nikczemnych a zaziębłych czasów a żywotów mieli tą pamięcią nadstawić. O, nędznaż to pamięć twoja, a patrz, długolić trwać może, bo się to wszytko z czasem powali albo ogień rosypie. A gdzie jest dziś Aleksandrów grób? A gdzie Herkulesów? A gdzie Achillesów albo Hannibalów? A nie tylko, aby kto wiedział, gdzie który jest, ale gdzie kiedy był, wszyscy nie wiemy. Ale oto masz ich groby, ich herby: sławne dzielności ich a roztropne sprawy ich, które nigdy ani zniszczeć, ani umrzeć nie mogą. A tyś swych spraw, któreć miały wieczną pamięć uczynić w popiele zagrzebionych odbieżał, a teraz marmurem albo alabastrem chcesz swej pamięci nadstawić? Toć są herby, toć jest sława każdego: żywot poczciwy, sprawy ozdobne, roztropne każdej rzeczy wedle stanu każdego rozważenie, które Bogu poczciwość, ludziom podpomożenie jakie, a sobie wieczną sławę uczynić mogą. Ale insze wszytki rzeczy, jako Salomon powiada, Vanitas vanitatum et omnia vanitas1716 — to wszytko próżność na świecie, co się leda jako plecie.