8. Pan każdy słaby bez miłości poddanych

Abowiem co jest pan albo książę bez miłości poddanych swoich? Równie jako słup marmorowy piękny, na jego kształt ukowany. Abowiem pyszny a srogi król a ten, który się stara o skażenie wolności poddanych swoich, nie inaczej stoi jako marmorowy słup pośrzod państwa swego, a wszyscy mu się dziwują a mało oń dbają, jeszcze mu, owszem, wszyscy życzą, aby się co rychlej wywrócił a obalił. Bo już taki pan nie może mieć ani wiernej rady, ani żadnej życzliwej pomocy od poddanych swoich, bo już wszytkim serce i chuć upaść musi, już każdy, przeklinając, musi się radszej obrocić do pługa niż do szarszuna555, już chociaj po cichu tedy o nim wszyscy mówią, wszyscy szepcą. Już choćby też w nim były i niektóre sprawy dobre, już się przy drugich i ty dobre omierzić muszą. Już tu o sobie też po cichu radzić muszą. A prosto jako ona baba Dionizjusowi zdrowia życzyła, powiedając: nie dla niego, ale by drugi był po nim gorszy nie nastał, albo się też lepszego nadziewała.

Boć król albo pan każdy siedzi na miejscu bożym. A jeśli jest namiestnikiem bożym, miałciby też wżdy co pańskiego mieć w sobie. Bo nie przetoć jest Bóg sławny, iż jest Bogiem, ale iż jest dobry, sprawiedliwy, miłosierny, a każdemu mocno prawa dzierży, i wolności nadane jego. Bo jest złym srogim, a dobrym wedle praw ich barzo Bogiem dobrym a miłościwym.

9. Mocne mury miłość poddanych

A tak toć są mocne mury pana każdego, toć jest sława i szczęsne panowanie jego, miłość a wierna życzliwość od poddanych swoich. Już mu nie trzeba stróża na wieży ani około konia swego, bo go wszyscy strzegą, a wszyscy by snać radszej556 gardła dali, niżliby pana onego tak im wdzięcznego, miał z jakiej strony i zły proch zalecieć. Już nie trzeba wojska ani drabów557 nabywać, zawżdy wojsko gotowe, gdy będzie z miłości, a nie z przymuszenia tego potrzeba. Już wszyscy leda za listkiem bieżą, a za niewolą558, nos zwiesiwszy po kąciech się kryją. Już skarb zawżdy gotowy, bo już przeciwko takiemu panu nic nieciężko, a wszytko miło uczynić. A co z niewolej a z przymuszenia, już każde serce upaść musi. Już będzieli wojsko nie takie jako Aleksandrowe, co im dla miłości pana swego wszytko miło było, bo już i serce i śmiałość upaść musi. Dali też kto co tedy z przeklęciem a ze złą wolą. A jakoż się tu szczęścić ma albo może?

A tak ty, coś powinien, nic się nie lękaj upominać, gdzie co widzisz nietrefnego559 w panu swoim. Abowiem gdy się potym w tym obaczy, będziesz zawżdy poważniejszy u niego, a uczynisz przedsię dosyć szlachetnej powinności swojej i przysiędze swojej. Abowiem cnotliwemu nigdy cnota na złe nie wyszła. Diogenes, gdy przyjechał do niego Aleksander, tedy mu wiele mówił: „iżeś się udał na niesprawiedliwość a na łupjestwo ludzi niewinnych”. Aleksander mu powiedział: „Czemuż ze mną tak bezpiecznie560 mówisz? Zaż nie wiesz, żem ja król?”. Powiedział mu filozof: „Wiem, żeś król, ale kto na się nic złego nie czuje, a czemu się króla ma bać, gdyż każdy król ma być sprawiedliwy”. Powiedział mu król: „A więc się mnie nie boisz?”. Pytał go filozof: „Powiedz mi, jeśliś zły albo dobry”. Powiedział mu król, „iżem dobry”. Powiedział filozof: „O, kiedyś dobry, a czemuż się ciebie mam bać, bo dobry nie umie nic złego uczynić, a zły i bez przyczyny tedy on sobie znajdzie drogę, jako źle uczynić”. Także potym zadziwowawszy się król onej stateczności jego, dawszy mu upominki, odjechał potym precz od niego i był w wielkiej powadze u niego. Także też ty uczyń, mój miły Diogenesie, któryśkolwiek jest wierną radą u pana swego, pewnie także potym gdy się obaczy561, i odniesiesz łaskę i upominki od niego, i będziesz w wielkiej powadze u niego.

10. Jako pana przestrzegać z swawolnego żywota

Także też zasię jeśli byś pana ujrzał jakim żywotem swowolnym, niedbałym albo niepobożnym żywącego, azażbyś go też słusznie z tego przestrzec nie miał: albo i kto drugi, komu by to należało? Wspomniawszy sobie Dawida, jako wiele ludzi poginęło dla jego wystąpienia swowolnego z żywota poczciwego, co wziął za pomsty za to, jako go własny syn potym Absalon562 mało o gardło nie przyprawił, jako się potym synowie jego mordowali, jako sobie siostry rodzone wydzierali i jako je niepoczciwie chowali, żony jego pogwałcili, i wiele złego w domu jego po śmierci jego i za żywota jego jeszcze się działo.

Albo także on poczciwy a mądry król Salomon, syn jego, któremu w rozumie ani w bogactwie świat równego nie miał ani będzie miał, a wżdy się był dał zwieść niewiastam a uniósł się szpetnie z pobożnej powinności swojej, że był do bałwanów przystąpił a do bogów do ich, i jako był w omierżeniu Pańskim, i co się też potym działo nad potomstwem jego, to już tam wie, kto czytał.

Także też on mizerny Baltazar, który się też był udał za pijaństwem świata tego, opuściwszy powinność swą królewską. Aż mu się czasu nalepszej myśli jego ukazała sroga ręka na ścienie pisząca ty słowa: Mane, tekel, fares, to potym mu Daniel, dziecię Duchem świętym napełnione, wyłożył, iż ty słowa to znamionowały, iż: „prze wszeteczny żywot twój będzie rozerwano królestwo twoje”. I także się stało, i sam srodze zginął, i wiele ludzi dla onego jego swowoleństwa poginęło, i królestwo jego było szpetnie roztargniono.