Albo jeśliby się pan chciał udać w jakie łakomstwo, także mu też tyż słowa może życzliwa rada jego przypominać, jako i o pysze, jako jest krótki wiek jego, a zawżdy tego obcy naród używał, cokolwiek było z łakomstwa w każdym stanie nazbierano. Bo dekret Pański jest, iż źle nabytego nie tylko sam, co źle nabył, ale i trzeci dziedzic nie pożywie. A jako Pan nie każe sobie skarbić tu, gdzie mol a rdza wszytko pogryzie, ale tam, na górze, gdzie skarb wieczny a nigdy nieprzebrany jest. A ten skarb nabycia łakomego nigdy na dwoje rozdzielon być nie może. Bo jeśli ji tu na ziemi założymy, już nie może być pobożny, już tam ten na górze zniszczeć musi. Jeśli ji też na górze założyć chcemy, już ten ziemski na ziemi osłabieć musi. Bo już nie trzeba będzie łupiestwa, ani niepobożnego nabycia, jedno pobożności a miłosierdzia. A tak nie lza, jedność nam przy jednym zostać. Obierajmyż, który lepszy. Jedno iż tam tym powiedają, kto się oń stara, iż ten ziemski snadnie przypaść może. Ale trudno tu na wiarę, lepiej się nam zda pewnikiem580.
Nadobny ono była hanszlak581 na ty ziemskie łakomce ona Semiramis582 pogańska, babilońska królowa uczyniła, bo była pani barzo waleczna i wiele skarbów miała, gdy kazała na swym grobie wykować: „Kto chce wiele skarbów dostać, ten kamień każ odwalić”. Darius, perski król, gdy po jej śmierci dobył Babilonu, nalazł on napis na onym kamieniu i kazał ji odwalić, nadziewając się tam skarbów. I nalazł tabliczkę mosiądzową na kościach leżącą z tymi słowy, iż: „To musi być niecnota, co z umarłych szuka złota”. Zawstydawszy się, poszedł precz. A dobrze tak na łakomca. A tak poczciwy pan a poczciwa rada, gdzieby widział z tym przymiotem pana swego, słusznie go ma przestrzec z tego, gdyż to są rzeczy krótkie a omylne, a wielkie obrzydzenie i u Boga, i u ludzi z tego się zawżdy umnożyć może.
14. Jeśliby senator widział pochlebstwo około pana, jako go przestrzegać ma
Nuż jako też to ścirpieć, jeśli poczciwy pan albo poczciwa rada widzi to jawnie około króla albo około jakiego pana swego, ano się około niego wieszają podszczuwacze, podszeptacze a pochlebnicy marni, wiodąc go na swowolny żywot, wiodąc go na wzgardzenie poddanych, wiodąc na łupiestwo niepobożne, hydząc do niego ludzi cnotliwe, z czego i on też sam ohydzon być musi u ludzi cnotliwych. A jakochmy mało przedtym słyszeli, iż żadna nie jest szkodliwsza rzecz panu jako wzgardzenie u poddanych, tam już wszytko dobre jego i upaść, i odmienić się musi. A tak niech każdy stan obaczy, jeśli jest który naród szkodliwszy każdemu panu jako naród ludzi takich. A jako o nich mądrzy ludzie piszą, iż tacy ludzie gorszy niźli krucy, bo krucy tylko po śmierci ścirwu dojadają, ale ci jeszcze za żywota barzo kłują a oczy łupią każdemu takiemu. A pana takiego, co się takimi ludźmi bawi, zową owym drzewem, co wysoko na skale stoi, iż go żaden doleźć nie może, a piękne owoce wiszą na nim, a tylko iż ich wrony a sroki używają.
Abowiem patrz, jako ci krucy jeszcze za żywota kłują a łupią każdego, kogo się imą, a prawie wszytko, co jest nalepszego, to z niego odzierają, odziawszy nadobną a poczciwą skromność, wiodą go na pychę: odjąwszy mu dobroć, wiodą go na łakomstwo, aby jedno sami łupili: wiodą go na swowolny żywot, aby go podpoiwszy a przywiodszy na jakie wszeteczeństwo, rychlej na nim wyłudzili a wyszydzili. A mógłby takiego każdego poczciwy pan, dobrze go obaczywszy583, kazać obiesić, jako on pasterz psa obiesił, co mu jagnięta jadał. A gdy go pies pytał: „Czemu mię wiesisz? Azaż ci wilk nie więcej krzyw? Ja iżem kilko jagniąt zjadł i chcesz mie stracić, a byś obliczył, coć wilk owiec albo kóz pojadł, a wżdy mu cirpisz”. Powiedział mu pasterz, iż: „nie tak mi wilk krzyw jako ty, bo się ja wilka strzegę i mam go sobie za nieprzyjaciela, i ciebiem dla tego chował, abyś mi nań pomagał. Ale ciebie karmię, głaszczę, w jednym domu ze mną mieszkasz, zwierzyłem ci się wszytkiego, a ty się ze mną łotrowskie584 obchodzisz, a w oczy mi pochlebujesz, a po cichu mię zdradzasz. Podzisz na gałąź!” i obiesił go.
15. Naszkodliwsze źwirzę pochlebca
Diogenesa, onego sławnego filozofa, gdy pytali, które jest naszkodliwsze zwirze na świecie585, tedy powiedział, iż pochlebca, dokładając tego, iż: się każde źwirze sroży a prawie postawą swą przestrzega, kiedy by miało obrazić, ale ten, kiedy się nalepiej ułasi, kiedy nawięcej z pokorną postawą chodzi, tedy się go nawięcej strzec potrzeba; a nie inaczej jako onego robaka jadowitego, niedźwiadka, co pirwej cichuchno przeliże, a potym barzo szkodliwie ułasi. A trzech razem kąsa tym jadowitym żądłem swoim taki wszeteczny człowiek, bo kąsa pana, iż go na złe sprawy przywodzi onymi obleśnymi586 słowy swymi, kąsa tego, co go do niego hydzi a strofuje sam się rzkomo przysługując, kąsa nędznik sam siebie, a jeszcze snać szkodniej niż tych, gdyż to nań wszyscy baczą a ostrożniej się go strzegą, a palcy go sobie z tyłu ukazują: bo on jedno tego szuka, aby komu co wzięto, a jemu dano.
Aleksander Wielki ten barzo pilne oczy na to miał, aby był poznał pochlebcę a prawego przyjaciela, bo to trudny węzeł na pana, i zawżdy, kiedy mu kto co szeptał, tedy drugie ucho zasłonił, powiedając, iż to drugie onemu chowam, co mi powiedasz o nim, iż też przesłuchawszy go, dowiem się, kto między wami prawdę powieda. A gdy był ranion strzałą u szturmu, tedy się zbieżeli pochlebce około niego, powiedając, jako to jest straszliwa rzecz i żałosna na bożą krew patrzyć, bo go z pochlebstwa ziemskim bogiem zwali. Ten powiedział, iż: „możecie wy to bożą krwią albo bożą raną zwać, aleć mnie przedsię boli jako człowieka”. Takież gdy przyszedł do Delfos587 do kościoła, ksiądz go jeden przywitał synem Jowiszowym588. Ten powiedział: „Aby tak było, jako powiedasz, Boże daj to! Abowiem Jowisz jest z przyrodzenia miłosierny, dobrotliwy, sprawiedliwy, wszem łaskawy, aby się też to we mnie tak okazało, a iżbych się weń udał, tak jako mi winszujesz”. Poeta jeden w okręcie przyniósł mu księgi, aby sobie czytał, aby go nie teszno. I znalazł, a on wypisał żywot jego, a pochlebstwa przy tym wiele, i wrzucił je w morze, a obróciwszy się do panów, rzekł: „Godniejszy by był sam wrzucenia w morze, który pochlebstwem a nieprawdą szkaradzi żywoty czyje, abowiem nie mnie to ma być przyczytano, jedno Bogu a wam, sławnemu rycerstwu memu”.
Potym gdy go namawiali pochlebcy589, aby był dał jaki słup wielki postawić gdzie, a na obraz swój na wieczną pamiątkę swoję, tedy im powiedział, iż: „słup jestli rzecz doczesna, a nie wiecznie trwająca, wolę ja tych słupów nabudować około siebie, co się nigdy nie obalą, a wiecznie trwać będą, to jest, jeden z cnoty, drugi z sprawiedliwości, trzeci dobroci a z miłosierdzia, czwarty, abych to każdemu zachował, co czyje jest. A gdy się ja tymi słupy ostawiam, to jest pewna rzecz, iż się nigdy nie obalą, a wiecznie trwać będą”. O, świętej pamięci słowa, a mieliby je sobie mocarze świata tego pisać nad łóżki swymi, a takimi się słupy ostawiać na wieczną sławę a pamięć swoję.
Także gdy Juliusa, onego cnotliwego cesarza w Rzymie, z wielkimi triumfy koronowano, przyszedł też poeta jeden, Poscenius, z książkami, czytając wirsze, co o nim przy onej koronacjej złożył. Usłyszawszy cesarz jawne pochlebstwo, powiedział mu: „Milcz teraz, bo jeszcze nie wiesz, jaki będę, radszej po śmierci mej to zachowaj, tam mię będziesz chwalił, jeśli się co we mnie za żywota dobrego okazować będzie”. Także też Diogenes, usłyszawszy jednego, a on Filipowi, ojcu Aleksandrowemu pochlebował, powiedział, iż „to barzo szpetna rzecz, kto ze srebrnych poszew ołowianego miecza dobywa”.