Antygon, on wielki król, gdy w mieście sądził krzywdy poddanych swoich, przyszedł do niego człowiek jeden, skarżąc się na brata jego rodzonego, na Marsjasza648. Przyszedszy Marsjasz do króla, prosił, aby tę kauzę649 odłożył do domu, aby jej tu jawnie nie sądził przed ludźmi. Król mu powiedział, iż: „Jeśliżeć nic nie winien, tedy to lepiej tu ludziom okazać, niżli w złym mnimaniu zostać. Bo bych ja tam temu lepszą sprawiedliwość uczynił, tedy jednak i ty, i ja bez mnimania nie będziemy. O mnie rzeką, że pochlebił bratu, a tobie rzeką, żeś stronie winien został”. I sądził wnet wedle prawa, tak, jako przystało.

Trajan650 cesarz, gdy syn jego, biegając na koniu po rynku syna koniem rozraził ubogiej niewieście, przyszła niebożątko płaczliwa z onym rozrażonym dziecięciem swoim do cesarza. Wnet cesarz kazał synowi z konia ssieść i wydał go za gardło onej niewieście, powiedając, iż: „ci inszej sprawiedliwości uczynić nie mogę, ale otoć wydawam syna za syna, czyńże z nim, co chcesz”. Potym panowie onę niewiastę udarowali, uprosili, że wypuściła dobrowolnie ze wszystkiego syna cesarskiego.

Zeleuchus, także lakoński król651, iż był prawo ustanowił, kto by komu gwałt jaki w domu uczynił, aby mu były oczy wyjęte; syn jego tejże nocy, wybiwszy drzwi, wziął gwałtem żonę mężowi. Wnet ji kazał król pojmać i, przywiązawszy do stołka, kazał mu oczy wyjąć. Panowie zbiegli się także i pospolity człowiek, ledwo go uprosili, iż był jedynak, i on mąż mu już wszytko był opuścił. Przedsię i król powiedział, iż musi być sprawiedliwość. I wnet sobie kazał jedno oko wyjąć a synowi drugie. Patrzże, jaka to była sprawiedliwość u człowieka pogańskiego.

Lagis, lakoński król652, gdy się matka jego przyczyniała za jednym poddanym, aby mu wżdy co sfolgował na sądzie, powiedział, iż: „Gdym był pod posłuszeństwem waszym, rodziców swoich, tedym musiał to czynić, coście kazali, ale gdyście mię już puścili na królestwo, tedym wam powinien poczciwość, ale królestwu sprawiedliwość. A teżeście mie zawżdy uczyli, abych się złego strzegł, a dobrego abych się dzierżał. A co bych ja mógł gorszego na świecie uczynić, jedno gdybych obelżył albo sfałszował świętą sprawiedliwość, która jest naprzedniejszy skarb królestwa każdego”.

Harpalus653, pan jeden, prosił Filipa, króla macedońskiego, za powinowatym swoim, któremu także o poczciwość szło, aby mu wżdy jaką w tym łaskę ukazał na sądzie, powiedając, iż wielka rzecz jest poczciwość, aby go o taką lekkość jawnie nie przyprawował, a iżby to mogło być bez osławy jego. Powiedział król: „Azaż nie podobniej, iż ten osławę odniesie na sobie, niżlibych ja ją, będąc królem, odnieść miał? Bo by to żadnym obyczajem inaczej być nie mogło, kiedybych tę mu sfolgował, a tego z płaczem a z krzywdą do domu odesłał, aby mię ludzie źle nie sławili”.

Egipscy królowie, gdy przed nimi sędziowie przysięgali, tedy tego zawżdy kazali przed sobą w przysiędze dokładać, iżbby dobrze i król co rozkazał przeciwko prawu, tedy tego sędzić nigdy nie mieli. Także i Kambizes654 król, gdy o jednym sędziem dostateczną sprawę wziął, iż niesprawiedliwie jednego osądził, wnet ji kazał żywo obłupić, a onę skórę wyprawiwszy, kazał z niej stołek uczynić i jego syna sędziem uczyniwszy, kazał na onej skórze posadzić, a na stołku kazał napisać, tego się też ty zawżdy nadziewaj, co ojca potkało.

3. Sprawiedliwy nigdy się zafrasować nie może

A tu patrzaj, na jakiej pieczy miewali ludzie pogańscy ten tak zacny klenot, sprawiedliwość świętą. Wiesz to Pan Bóg, my dziś, ludzie krześcijańscy, jako ją szafujemy. Ale zda mi się, kto dziś założy na gruszt655 srebrnym grotem, iż snadnie tę tarcz przebije i gońca zbodzie656. A nie pomnijmy na to nic, iż nasza skóra podobno jeszcze srożej z nas będzie czasu srogiego sądu Pańskiego złupiona, niżli z onego sędziego Kambizesowego. Abowiem z żadnego nas grzechu Pan srożej nie obiecuje karać i sądzić, jedno z sprośnej niesprawiedliwości. Bo nie tylko nas albo domy nasze, ale króle wielkie i z królestwy ich obiecuje niszczyć, a z gruntu wywracać, a na srogi łup wydawać i inszemi narody osadzać. Boć nie darmo woła: „Bieda wam, którzy sądzicie za dary złościwego, bieda wam, co czynicie z światłości ciemność, a z ciemności światłość. Bieda wam, co łupicie, bo też pewnie sami złupieni będziecie”. A jakoż się tu nie lękać? A jakoż tu na pieczy nie mieć tych straszliwych pogróżek Pańskich, wiedząc, że pewne a nigdy nieomylne są?

A tak człowiek poczciwy, słysząc tak srogie postrachy Pańskie, słysząc też ty sprawy pogańskie, na jakiej pieczy u nich zawżdy ta święta sprawiedliwość bywała, aczby to każdy i bez postrachów, i bez przykładów, tylko z samej szczyrej cnoty był powinien uczynić, aby był na wszem pilen tej sprawiedliwości świętej, a sam się najpirwej rozsądził z sumieniem swoim, bo to natrudniejszy sąd, łacniej jeszcze z kim innym. A nalazszy w sobie jaką przewarę, aby każdemu nagrodził a oprawił, a uspokoił sumnienie swoje, a potym też i kogo może aby także k’temu przywiódł. To tu już cnota, sława, bezpieczne sumnienie, strach dekretów Pańskich, bezpieczny a spokojny żywot, wszytko spełna zostanie. A ktoż błogosławieńszego a spokojniejszego żywota użyć może nad człowieka takiego: który nic na sobie nie zostawi, czego by się bał albo o co by się frasować miał.

4. Jako poczciwy człowiek zazdrość w sobie hamować ma