A tak człowiek poczciwy a poczciwie rozważny jest jako blask słoneczny, co wszytki kąty oświeca, wszytki zaziębłości ogrzewa a wysusza, a już nie tylko sam sobie dobry, ale będąc onymi nadobnymi cnotami ozdobiony, już nie lza, jedno952 wszytkim dobry być musi.

Bo jako ćwiczony marynarz nie jedno953 sobie dobry, ale i onym dobry, co z nim w okręcie siedzą. Doktor też abo cyrulik mądry nie jedno sobie dobry, ale i owym dobry, co jego rady potrzebują. Sędzia też pobożny nie jedno sobie dobry, ale i owym dobry, co jego pobożnego sądu potrzebują. Takżeć i człowiek mądry a baczny, a roztropnymi cnotami ozdobiony, nie jednoć sobie dobry, ale wielu ludziom cnoty jego a poczciwe obyczaje jego zawżdy się przygodzić mogą. Abowiem widzimy w ludzioch rozmaite przypadki, jeden lwa ogłaszcze, iż mu się płaszczy jako zając, drugi niedźwiedzia za nos wodzi, drugi szkapę szaloną tak ukróci, iż mu na kolana uklękać będzie, kiedy nań będzie chciał wsiadać. Takżeć baczny a mądry człowiek i lwa ukróci rozumem swoim, to jest złego, możnego a upornego człowieka, i szkapę szalonę, to jest chłopa954 szalonego nadobnie ukróci poważnym upominaniem swoim, i niedźwiedzia za nos powiedzie, to jest chłopa gniewliwego a jadowitego, gdy mu z rozumu a z cnoty nadobnych receptów doda. A tak i sobie dobry, i ludziom dobry, bo sobie sławę wieczną uczyni, a ony też okróci, co by ubogim ludziom, złymi obyczajmi swymi zaszkodzić mogli.

6. Jako z pychy wzgardzenie roście, a z wzgardzenia nieprzyjaźń a zwada, a jako się tego poczciwy przestrzegać ma

A jako pospolicie po grzmieniu bywa deszcz albo grad, także też po pysze bywa pospolicie wzgardzenie, a po wzgardzeniu przymówki, a potym zwada. A poczciwemu człowiekowi jako to jest szkodliwy przymiot, to już każdy snadnie i rozważyć, i obaczyć może. A tak poczciwy człowiek ma się pilnie strzec i takich biesiad, i takich ludzi, i takich rozmówek, skąd by mu to przypaść miało. Bo iż tego przypadku nie trzeba długo słowy farbować, dobrze się sama ta rzecz zafarbowała, i co szkodliwego, i co trudnego, i co niepoczciwego poczciwemu człowiekowi przynosi. Abowiem kto już w ten bród zabrnie, już nigdy bezpiecznego ani wesołego czasu mieć nie może. Już przejeżdżka pomierna, już przechadzka wdzięczna i inna każda wolność swobodna takiemu się sprośnie zagrodzić musi. Już piwo warz, kury skub, świnie pal nie tedy, kiedy chcesz, ale kiedy musisz albo kiedy czas przypadnie.

Ano cię już przyjaciele nawiedzać pojadą i już sług z krzywymi wąsmi musisz więcej chować, niżlić potrzeba, już ci onych kur, czegoś nie doskubł, ostatek pobiją, i kłódkęć do piwnice stłuką, już baran wrzeszczy, a wełna na nim trzeszczy, już będziesz miał zawżdy świeże nowinki, choć to jako żywo nie było, bo cię będą na urząd straszyć, abyś im dolewał, już musisz z nimi kozerę grać, choćbyś nierad, folgując onej potrzebie swojej. Już ubijeszli kogo, tedy źle, ubijąli też ciebie, tedy jeszcze gorzej. Już dekret Pański tuż za piętami chodzi, iż kto rozleje krew człowieczą, musi też pewnie zasię krew jego być rozlana. A kto by wiedział, iż krew jego ma być pewnie rozlana, jakoż dekret Pański nieomylny jest, a nie wie gdzie, kiedy i jako, jakożby taki mógł kiedy dobrej myśli być albo bezpiecznie usnąć, albo się najeść? Więc i wójt we wsi nie obejdzie się bez tego, aby do pana z nowinką nie przyszedł, bo to pospolicie ich święte przyrodzenie jest, aby pany wadzili, a nie wiem, co też na tym wygrają, bo się panowie pojednają, a chłopu w tym rozterku zawżdy w łeb. Bo już: „chłopie, daj kury, daj owies, pódź na straż, rano biegaj po drwa, biegaj po piwo, młóć owies”, a chłopu się przedsię rychlej dostanie niż komu innemu. Bo tak pospolicie powiadają: „O, stłukł ci on mnie jednego, aleć mu ja ich pewnie stłukę trzech”. A cóż ci chłop krzyw? Czemu onego nie tłuczesz, coć winien? Ale iż łacno chłopa zdybać, a wżdychmy955 się pomścili jako tako.

7. Może być krotofila bez szkodliwych żartów

Mogąć być między uczciwymi ludźmi krotofile bez owych niepotrzebnych żartów, bo to stara przypowieść: „Z przyjacielem igraj słówkiem rzadko, ale rączką nigdy”, i to słówkiem poczciwym a nieobraźliwym, boć i słówko czasem rychlej obrazi niżli rączka. Ale to nic u naszych panów, kiedy się rozigrają, jeden drugiemu oczy zalać kampustem956 albo czym tłustym gębę zamazać, czapkę zrzezać, suknią zdrapać, pod nosem świeczkę zagasić. Więc łża zadać957, więc niepoczciwych słówek namówić, a pospolicie charci takie krotofile miewają. Więc się tu po piasku gonią, więc tu przez się skaczą, więc tu jeden drugiego obali, a z onej krotofile to idą w się958, aż jeden z chromą nogą, drugi z rozdartym uchem idą skowycząc do domu.

A są ty959 ich krotofile jako wędki na ryby albo wspary960 na ptaki. Takież rybeczki około wędki igrają, biegają, a ona się im nadobnie błyszczy, alić jedna po chwili chyt na brzeg, ani się sama obaczy, co się jej stało. Albo takież ptaszek pod siecią albo na lepie ani sam wzwie961, kiedy uwiąźnie.

8. Różne postawy gniewliwych

Abowiem obacz, jakie są różne postawy przyrodzenia człowieczego. Bo się jeden zapłonie ze wstydu, a drugi z gniewu; jeden się śmieje z prawej szczyrości, a drugi się śmieje, kiedy ma uderzyć; jeden płacze z radości albo z wesela jakiego, a drugi, kiedy się rozgniewa. A wszakoż na każdej biesiedzie albo na każdej sprawie to jest napotrzebniejsza człowiekowi bacznemu, aby się zawżdy cisnął do człowieka statecznego a poczciwego, a z nim zawżdy i rozmowy miał, i wdzięcznego towarzystwa używał. A gdyby co miało takiego przypaść na cię, choćby go też już nie było, tedy go miej jako obraz przed oczyma swymi i wszytki sprawy jego. A gdy sobie wspomnisz skromność jego a onę stateczność jego, tedyć każdy przypadek, jakić się kolwiek przytrafi, zawżdyć znośniejszy i rozważniejszy będzie. Bo i z onych drugich przemierzłych obyczajów możesz się sam w sobie po cichu naśmiać, i sam, jeśliby cię też co takiego ruszyło, uciekszy się do rozumu, snadnie w sobie pohamować możesz.