6. Mądrego człowieka gniew jest potrzebny

Abowiem mądrego a poczciwego człowieka gniew roztropny na wiele się dobrych rzeczy i obrócić i przygodzić może. Ale nie tak, aby się srożyć miał jako kat, ale jego nadobne upominanie a roztropne rozważanie, choćby też było i z pogróżkami jakimi, tedy pożyteczniejsze jest niżli owego, co wytrzaska wszytko, jako grom, i z pamięci, i z obyczajów ludzkich. Abowiem by wszytki miał karać w srogości gniewu, tedyć by napirwej trzeba od tych a napilniej począć co też drugie karzą a w cudzym oku paździorka szukają, a w swym bierzma988 szpetnego nie baczą. Bo go karze o nieprawdę jednemu, a on sam wszytkim łgarzem. Karze go, iż komu nałajał, a on wszytkim łaje, wszytki lży a hańbi. Karze go, iż co równego989 komu wziął albo wypożyczał, a on wszytki drze by990 barany.

A tak gdziekolwiek chcesz pojrzeć, a jakikolwiek stan upatrzyć chcesz, tak zacniejszy jako i mniejszy, patrzaj, wieleli ich znajdziesz albo upatrzysz, aby nie było nic, co by się wżdy w nich też pakarać mogło. Owa wszytkochmy ludzie, jednoż pleban człowiek. I któż jest taki, który by powinność swą zachował, a nigdy nic z niej wykroczył? Widzimy, iż brat brata rad by w czym mógł podstąpił a oszukał, ale tam i z przyrodzenia rzadka zgoda. A filozof napisał, iż rzadki jest ptak feniks na świecie, ale to jeszcze rzadszy ptak między bracią: zgoda. Azaż nie widzimy mąż z żoną w jakiej też zgodzie czasem mieszkają? Azaż nie widzimy, iż syn ojcu lata liczy, a pyta się dawnoli już wałaskiej wojnie991? Azaż gość pewien992 na drodze swojej albo także i w gospodzie swojej? Azaż kmiotek pewien doma, pewien na targu, chociaj nikomu nic nie winien, jedno iż jedzie albo idzie z pobożną robótką swoją. Wszędy a wszędy wilków pełno, wszędy a wszędy nasadził się jeden na drugiego, aby go w czym podejć a podstępić mógł. Wszędy a wszędy łakomstwo a swawola tak szyroko rozbiły sieć swoję, że trudno i niewinnemu, aby się kto z niej wybić miał. A tak złość a przewrotność ona, szczyrość ona, szczyrość szlachetną na tym świecie tak zatłumiła, że prawie zatonęła jako dziurawa łódź na głębokich wodach. A tak potrzebny jest gniew poczciwego człowieka, aby roztropnym a pomiernym napominaniem, a czasem też i poczciwym karaniem niszczył, zacierał a ku dobremu końcowi przywodził ty sprośne wszeteczeństwa ludzkie. Ale by się miał na wszytki prawym a sierdzitym gniewem gniewać, równo jakoby też prawym oszaleniem oszaleć musiał. Bo złość nigdyć się z żadnym człowiekiem nie rodzi, jedno mu z czasem a ze złego wychowania, a jako ze zwyczajem przypaduje. Także też ze zwyczajem, gdy k’temu postrachu jakiego do tego przyłoży, snadnie odpaść może.

7. Człowiek mądry złym z poczciwym karaniem jest jako doktor chorym z łagodnym lekarstwem

A jako doktor uczony, gdy widzi wadę jaką w człowieczym ciele, jeszcze nie barzo nazbyt szkodliwą, tedy ją też lekkimi ziółki i wolnymi syropki jako może leczy a opatruje. Ale gdy też obaczy, iżby się szyrzyć abo zapalać chciała, to już mocno agaryku993 dokłada i korrozywami994 zasypuje. Także też i człowiek mądry, póki jeszcze widzi nie nazbyt szkodliwe występki ludzkie, to je też leda ziółki, to jest pięknymi słówki a wdzięcznym a rozważnym napominaniem leczy. Ale gdzieby się też zuchwale szyrzyć albo zapalić chciały, więc też miasto995 agaryku tarasu996 albo łańczucha na to przyłożyć może. A wszakoż to wszytko może iść bez zapalonego gniewu, jedno z krześcijańskiej miłości, a nie z katowskiej srogości.

A jako doktorowi chorzy dziękują, gdy je wyleczy, także i ci pewnie będą dziękować, gdy się obaczą, za ono łaskawe upominanie swoje. Abowiem przyrodzenie człowiecze przykłonne jest ku bojaźni jeszcze z onego przestrachu w raju przodka naszego, gdyż się ze wszytkimi przypadki jego rodzimy. A widamy to i we źwirzętoch, iż strach jest coś przyrodzonego, bo i koń leda przed wiechciem z drogi skoczy, i ptaki z konopi leda czym odstraszy, i niedźwiedź, kiedy trąbę usłyszy, tedy się trwoży. I lew, tak powiedają, iż kiedy wóz tarkoce a straszydło na nim jakie będzie, tedy barzo przed nim ucieka. A także i człowiek, a zwłaszcza gdy co na się czuje, pewnie nie tylko srogością karania, ale i srogością napominania abo srogą postawą snadnie być ustraszon może. Bo i w dziecioch to widamy, chociaj tenże, co z nimi igrał, twarz na nie zakryje albo jako postraszną ukaże, tedy wnet przed nim uciekają.

Ale by nie było nic lepszego w człowieczym narodzie997, aby i tego nie było, co by ludzi karał, i tych nie było, co by do tego przyczyny dawali, abowiem zda mi się, iż to nałacniejsze rzemięsło niż które inne, bo widzę, iż się siła ludzie mogą nauczyć i niepodobnych rzeczy, i nad przyrodzenie998, a cóżby999 się tak łacniuczkiej1000, gdyby chcieli, nauczyć nie mieli? Bo trudniejszać jest rzecz po powroziech latać, pod wodami chodzić, zatonęłe rzeczy wynosić, nad przyrodzenie skakać, kuglować albo drwom1001 kazać nadobnie piskać1002, a cóżby się tak snadnej1003 rzeczy: od gniewu się powściągnąć abo też drugim do niego przyczyny nie dać, nauczyć się nie mieli? Bo tu wielkiej trudności ani wielkiego kłopotu nie trzeba, tylko, wziąwszy przed się bojaźń bożą, wstyd poczciwy przed oczy, złą sławę, trudność karania, każdy,by snadnie to w sobie i na gończym1004 wędzidłku wszystko pokarać i postanowić mógł.

A jeśliby też dobrze już ani wstydem, ani bojaźnią bożą kto się uhamować nie mógł, tedy to wżdy i naprostszy uczyni, iż rozeznawszy, co lepszego, a co gorszego, iż wżdy przy lepszym zostanie. Izaż nie lepszy pokój niżli kłopot? Izaż nie lepsza dobra sława niżli zła? Izaż nie lepsza piękna a poczciwa biesiada niżli wszeteczna, sromotna a wstydliwa? Izaż nie lepszy cnotliwy a spokojny żywot niżli warchotny1005, niespokojny a zewsząd zatrudniony? Izaż nie lepsza sprawiedliwość niż krzywda, za którą i tu na ziemi, i na niebie już pewna pomsta żadnego nie minie? Ale iż nasze przyrodzenie jest tak zgwałcone, iż się zawżdy rychlej ku gorszemu niżli ku lepszemu ciągnie, nie lza, jedno agarykiem1006 dębowym, co trzy lata rósł, a korrozywą1007 żelazną, co na szyi albo na nogach brząka, pohamować go musi. A to może być nie z gniewu, ale z życzliwości, aby potym na co inszego gorszego nie przyszedł.

8. Wada, iż człowiek podobieństwu wiele wierzy

A wszakoż i to też nas czasem niemało unosi do niepewnych rzeczy, iż się przyrodzenie nasze wiele podobieństwy sprawuje1008. Jeden gdy kto czapki nie zejmie, chociaj się nie baczy, wnet mnimamy, aby to z gniewu uczynił. Czasem też między inszymi przywitać zapomni, a iż się w tym nie obaczy, też więc powiedamy: „Cóż, albo się na mię gniewa?”. Towarzyszów prosi na obiad, a drugiego zapomni, też mnima, aby się nań ocz gniewał. Drugi1009 też, gdy przykro na kogo weźrzy, chociajby rad cudniej, ale nie umie, tedy się też drugiemu będzie zdało, aby to z gniewu uczynił. A co tego zasię bywa z omylnych ludzkich powieści, to by już temu i końca nie było. Bo to sobie mają pletliwi ludzie za przysługę, iż co na kogo, chociaj nieprawda, wymyślą a powiedzą. Pięknie to Aleksander uczynił, gdy mu matka pisała, aby się strzegł Filipa doktora. Ten doktorowi list ukazał, a nic się na to nie rozmyślając, bezpiecznie od niego wszytki recepta1010 bierał. I by też był miał wolą co złego uczynić, pewnie się tamże zarazem ze wszytkiego pohamował.