A tak ma być uważan gniew, aby nie leda z przyczyny był poruszon, gdyż wiele przyczyn jest i omylnych, i niepewnych na świecie. Abowiem znajdziesz drugiego, co się i na nieme rzeczy, i na Boga gniewać będzie. Utknie się pod nim koń, to już bije, tłucze, jakoby to niebożątko chcąc uczynił. Da mu gałąź w gębę, to już łaje, przeklina, a gałąż co krzywa1011, on sobie krzyw, iż jej nie obaczył. Uderzy się o kamień w nogę, kamieniowi łaje, a co kamień krzyw, a czemuś go nie przestąpił? Więc będzie łajał gradowi, dżdżowi, śniegowi, błotu, kiedy się upluska, a co deszcz albo błoto krzywo, a czemuś się nie podkasał? A owszem, jeszcze barziej słudze, choć mu nic nie będzie krzyw, jeśli przykro kaszle, jeśli śpiąc chrapi albo mu słoną potrawę przyniesie, albo, umywając się, iż sobie w rękaw wody naleje; a cóż sługa krzyw? On ci by tego wszytkiego nie rad uczynił, ale iż tak z czasem przypadło. Więc talerze, świeczniki, za nim ciskając, potłucze; a co talerze abo świeczniki krzywy? A szkodę przedsię sobie niepotrzebną a bezrozmyślną uczyni. Albo gdy mu bot szwiec ciasny przyniesie, a obuć go nie może, tedy i szewca stłucze, i bot zrąba; a co bot krzyw? A takich wiele przyczyn jest, z których w sobie bezpotrzebnie, tylo przyrodzeniu k’woli, gniew szkodliwy pobudzamy. A barzo łacniuczkie lekarstwo na to jest, jedno maluczki czas ścirpieć, aż się złe kęs odwlecze, a za maluczkie czasu sfolgowanie wielkie złe od siebie baczny człowiek snadnie odegnać może.
9. Wszytki grzechy śmiertelne gniew w sobie zamyka
Abowiem co jest sprośniejszego jako gniew nierozmyślny a nieuważony? A snadź już w sobie wszytki śmiertelne grzechy zawrzeć i przenieść je może. Bo już zwycięży pychę, bo musi nadąć gębę, musi łajać, a każdego sobie lekce rozumieć. Zwycięży łakomstwo, bo się leda o krzywdeczkę gniewa, co nie stoi za pieniądz. Zwycięży obżarstwo, bo nie je czasem, aż trzeciego dnia, rozgniewawszy się. Zwycięży nieczystotę, bo sprośne słowa będzie mówił, a wszytko od paniej matki. Zwycięży lenistwo, bo skacze jako zając od kąta do kąta, a już nigdy cicho nie postoi. Zwycięży zazdrość, abowiem a kto mu onej szalonej a sprośnej postawy zaźrzeć będzie?
A tak wielki to jest walecznik iście, a nie leda jaki zwycięzca, kto tego nieszlachetnego hetmana, co tę sześć hufów wiedzie za sobą, bez wszej obrony a bez wszej zbroje porazić może. Abowiem nałaczniejsza obrona nań jest ta, włożywszy przedni plach1012 z rozumu na się, a zadni kusz1013 z cnoty, a buławę dawszy sobie uczynić z cirpliwości, tedy go tak snadnie stłucze, że długo porażony tak leżeć musi niżli k’sobie przydzie. Bo to jest acz trudny węzeł na człowieka poczciwego, ale poradziwszy się przedniego plachu, tedy i nietrudny. Bo sprzeciwić się możnemu szaleństwo jest i Pismo nam tego zakazuje. Rzucić się też na słabszego ohyda, grzech i pośmiewisko ludzkie jest. Nie lza, jedno tą zbroją wysszej1014 mianowaną poczciwy człowiek wszytko w sobie umiarkować musi.
Kapitulum X
1. Gdy już wiemy, jako szkodliwy jest gniew, tedy się trzeba starać, jako a czym ji w sobie miarkować mamy
Toś już słyszał i zrozumiał, jako jest sprośna a nie ku człowieczej postawie, ale prawie ku zwirzęcej podobna sprawa i postawa człowieka rozgniewanego, a jaka tam bywa sprośna i zapomniała1015 myśl jego. Patrzajże, co są za przypadki a co są za ubiory a instrumenta jego. Miecz, kij, siekiera, arkabuz1016, sahajdak, plugawy taras1017, pal, szubienica, łańcuch, pęto1018 i innych rozmaitych przypraw dosyć, a kto by się ich naliczył. Patrzajże zasię, jako to jest nieuleczony wrzód, a jako się wszędy rosypał między wszytki narody ludzkie. Bo już inne afekty nie są tak jadowite i snadniej się im poczciwy człowiek obronić może. Boć wżdy już nie wszytko pyszni, nie wszytko łakomi, nie wszytko zwadce, nie wszytko opilcy, ale bez tego sprośnego przypadku ukaż mi jednego na świecie, kto by się obejć miał a kto by był wolen od niego, jeśli nie będzie gwałtownym rozumem a roztropnym przyszłych rzeczy pohamowaniem prawie zwyciężony. A patrz, jako to jest hojny pan. Jeden się rozgniewa a gwałt jaki w mieście albo we wsi uczyni, a tysiąc się ich wnet zbieży. To już tam winny niewinny, kogo kto gdzie potka, to już boży a nasz, aż się krew czasem po ulicach leje.
2. Pirwsze lekarstwo na gniew
Cóż z tym czynić, proszę cię? Już doktora nie masz na świecie, aby ten wrzód uleczyć miał, ani nań żadnych receptów z apteki nie najdzie. Już na to żadnego inszego lekarstwa nie masz, by pokupił wszytki zioła, jedno uważywszy tę sprośność jego, tak jakośmy już o niej słyszeli, a wziąwszy przed się bojaźń bożą, uciec się do rozumu, a pomyślić sobie, iż wspaniłemu rozumowi nie przystoi, aby go leda wiatr, a zwłaszcza nieprzystojny, od cnotliwej powinności jego unosić miał. A jeśli go tym nie zahamujesz, ani syropku, ani żadnych piłułek1019 potym na to nie szukaj. Ale jeśli to w sobie sam zahamujesz, gdyż ci do tego już nikt inszy pomóc nie może, patrz, jakie dziękowanie odniesiesz. Bo ten przypadek nie może być, jedno z możniejszym albo z podlejszym. Jeśli ji z możniejszym w sobie zahamujesz, tedy sam sobie pilnie podziękujesz, żeś się odwiódł od niepotrzebnej pracej a trudności. A jeśli z mniejszym, tedy i ony wiele ludzi z nim będąć dziękować, żeś go w pokoju zostawił, a odwiódł od niepotrzebnego kłopotu jego.