A jakoż się tu o taki żywot nie starać? A jakoż o nim nie myślić? Anoś już pewien zdrowia, boć go wszyscy życzą; pewieneś pokoju, bo cię wszyscy strzegą; pewieneś dobrego mienia, bo cię zawżdy wszyscy ratują i wspomogą, a co nad nawyższe1263, pewieneś onej nieśmiertelnej sławy, która i za żywota twego poczciwe głosy o tobie roznosi, i po śmierci nigdy umrzeć nie może. Pewieneś onej nieśmiertelności wiecznej, której wszyscy z radością czekamy, gdyż sobie żywiesz jako przezroczysty kryształ, nic nikomu nie będąc winien, owszem, wszytkim służąc i jako mogąc, pomagając. A oni też zasię wszyscy błogosławią, i Pana Boga za cię proszą. A powiadają tak, iż się głos Pański zgadza z tymi głosy, na który się też wiele ludzi zgadzają.

Kapitulum XV

1. Iż gdy się kto stara, aby się okazał wszem dobry, jako tego ma używać

A jeśliżeć już da Pan Bóg takie serce, iż tak umiarkowaną myśl w sobie postanowisz, abyś już takiego żywota używać chciał, i takie błogosławieństwa w nim pozyskać chciał, jako tu o nich słyszysz, tedy go też nie używaj ponuro jako kartuz, boć tego Pan od ciebie nie potrzebuje, i owszem, chce, abyś z ochotną myślą a z poczciwością, a z pobożnością używał dóbr nadanych od niego, a za to dziękując jemu. Ale też tego nie używaj jako on Heliogabalus w Rzymie, który żadnej godzinki nie opuścił, aby był jakiej sprośnej a nieuczciwej krotofile1264 nie wymyślił ku dobrej myśli swojej. A też iż plugawo żył, plugawo też pogrzebion, bo go potym Rzymianie zabiwszy i wrzucili do wychodu1265.

Ale dobra myśl twoja a ochotne serce twoje niech zawżdy używa czasów wdzięcznych, czasów poczciwie wesołych, z miłym a z wdzięcznym, a z poczciwym towarzystwem, z nadobnymi a z poważnymi rozmowami, z których by się i miłość, i zachowanie, i nadobne ćwiczenie mnożyło. Nie z owym szkapim brzuchem1266, co weń kijmi kołacą, ani z owym kozim rogiem1267, co jako wół za uchem ryczy. A jeśliby cię i to rozkoszowało, co się uszom podoba, i toć nic nie zawadzi, a wszak tego i Dawid, i inszy królowie używali, ale nie na wszeteczność ani na opilstwo, jedno dla otrzeźwienia spracowanej myśli swojej, tedy są nadobne a ciche muzyczki, przy których wżdy mogą być i rozmowy, a z rozmów nadobne a poczciwe ćwiczenie.

Abowiem widzimy to jaśnie, jako nam czas nasz marnie upływa, a co godzinka upłynie, to już nie nasza, a co dalej, to do kresu bieżymy, kto się na to rozmyśli, że czas marnie utraci, wielki klenot takowy każdy utraci. Jako ji tracą opilcy, ożralcy1268, kozerowie1269 i inni wszetecznicy, co go połowicę zaśpi, a drugą połowicę jako w błazna a w pośmiech obróci. Ale gdy go kto część uda na poczciwą jaką sprawę albo na służbę rzeczypospolitej, część też powinowatym swoim, a część wszytkim, jako może, a część też sobie ku dobrej myśli swojej, nadobną powinnością, tak jakochmy słyszeli, ozdobionej, ten czasy swe złotymi czasy zwać może, a ten bezpiecznie może rzec, iż płynie cichym morzem do portu swego wdzięcznego. Abowiem jako filozofi piszą, iż człowiek nie sam się tylko sobie rodzi jako bezrozumne źwirzę, ale część sobie, część ojczyźnie, a część też przyjacielom.

A wszakoż i tej dobrej myśli, i tego pobożnego używania wdzięcznych czasów swoich trzeba ich dalej gdzieś upatrować, niżli tu, co się tylko oczom podoba a przed oczyma się błyszczy, i nie tylko ich tu przed sobą, na ziemi upatrować trzeba, głębiej by się do nich kopać. Bo i kruszec zawżdy lepszy głębszy bywa niżli ten, co na wirzchu roście. I złoto im lepiej wypolerowano będzie, tym się napiękniej błyszczy. Nie lzać, jednoć się nam ustawicznie polerować potrzeba, bo tego żadnego podobno na świecie nie masz, w którym by przysady albo żużelice nie znalazł, a w drugim też i żywe srebro, co to wszytko z miłosiernych uczynków przychodzi. A tak gdy swych dobrych myśli używamy, trzeba się nam pilno wyjiskać1270, abychmy ich tak używali, żebychmy ani Bogu, ani żadnemu człowieku na liczbie nie zostali1271, a k’temu sławie a poczciwości swej, a nie mieszali się zmysłami swymi jako motyle po dżdżu albo jaskółki w jesieni nad wodą. Abowiem kto myśli swej stale a statecznie w sobie nie postanowi, a wierci się z nią różno, już nigdy i bezpiecznie wesoła, i słusznie postawiona być nie może. Bo i szczep często przesadzany barzo rad1272 uschnie, i wrzód, kiedy mu często recepty odmienia, barzo się rad jeszcze barziej zapali.

2. Przy sławie ma każdy mocno stać

Ale postanowiwszy w sobie taki piękny, pomierny a poważny żywot, tak jakochmy o nim słyszeli, stójże mocno przy nim, nie unośże swej statecznej myśli ani na lewo, ani na prawo od niego. Widzisz, żeć są na świecie ty wszytki rzeczy, około których się nasze zmysły wiercą a odmieniają, jako plewy na ścieżce, które albo podepczą, albo je wicher rozniesie. Widzisz, żeć nic nie zostawa nikomu nic wieczniejszego, jedno sława a cnota. A skądżeć się to ma zamnożyć? Jedno z pięknego a poczciwego żywota twego, a iście nie z blasku złota albo postrocin jakich, albo z jakiego swowolnego, by też i nahojniejszego, żywota. Bo nie czytamy o tym nigdziej, jeśli Achilles, Hektor, Herkules, Scypio albo Ulikses, albo inszy oni sławni a dziwni mężowie na srebrze jadali abo w złotohławie chodzili, albo jeśli w dudy albo w bębny na biesiadach u nich kołatano, jedno wypisano ony sławne cnoty ich, ony poważne dzielności, ony stałe a poczciwe żywoty ich, których sława jako dziś jasna jest, i już tak podobno aż do skończenia świata będzie. Bo próżnoć się nam czym inszym zdobić, jedno poczciwymi cnotami. Bo nie piszą Cicero, Seneka, Plato, Ewrypides, Sokrates, Solon, Ksenofon, Diogenes albo oni inszy sławni a wielkich cnót a rozumów ludzie, których herbów byli i jeśli się o srebro albo o złoto starali, ale wypisano cnoty ich, zacności ich, ony wielkie rozumy ich, ony sprawy ich, że drudzy dla poczciwych spraw swoich i pospolitej rzeczy i gardła dawali, i wiele trudności używali.

Abowiem czasy nasze są jako burzliwe morze, które gdy się kęs uspokoi, nadobnie na nie patrzyć, ale gdy się zasię zaburzy, tedy też za diabła stoi. Także się też dzieje prosto między naszymi uspokojonymi a zaburzonymi żywoty. Bo zdać się też więc owym, którzy bezpiecznych a szalonych żywotów używają, iż wielką między sobą rozkosz mają i wielkiej miłości i pokoju używają. Patrzajże po chwili, gdy się ono morze rozigra a zaburzy, aliści jednego flaga1273 wbije pod ławę, drugiego oknem wyrzuci, drugi się o maszt uderzył, ze krwawym łbem chodzi, drugi na jednej nodze skacze. Owa rozmaitych przestrachów tam się na tym morzu rado niemało okaże. A jeśliby też to nie doszło, tedy samy wrzaski, skoki, huki, puki, każdego ubiją, że sobie czasem drugi psim sadłem boki maże. A prawie psim sadłem, bo mu też tak przystoi, a szkoda mu traktywy1274.