Tak mężny Fridrusz, gniewy ślachetnemi

Zapalon, z zamku z krzyki rycerskiemi

Wypadł i przeszedł zastęp niezliczony

Swą i tatarską prawie krwią zjuszony.

Tam zaś, by tygrys, gdy swe baczy dzieci

Miedzy myśliwcy, choć tysiąc strzał leci,

Wpada w pośrodek, nie o ratunk5 dbając,

Ale o pomstę, szkodzi, i konając:

Taki był on mąż. Widząc swój lud zbity,

Drugi związany, aż go znamienity