Pokaż no. Do kata! jakaś fluksja45 zajęła mu cały policzek. Dawajcie prędko lancet, trzeba to przekłuć co żywo! Biedny chłopak ledwie już oddycha; mógłby się udusić od tego wrzodu. Czekaj: widzisz, jaki już był dojrzały! A, ty hultaju jeden!

SGANAREL

Na honor, proszę pana, chciałem tylko przekonać się, czy kucharz nie przesolił lub nie przepieprzył.

DON JUAN

Dalej, siadaj tu i jedz. Mam z tobą do pogadania, gdy skończysz wieczerzę. Głodny jesteś, jak widzę.

SGANAREL

siadając do stołu:

Spodziewam się, żem głodny; nie jadłem przecież nic od rana. Niech pan spróbuje tego; przewyborne, doprawdy. Do Wątróbki, który, w miarę jak Sganarel nakłada coś na talerz, zabiera talerz, gdy tylko tamten odwróci głowę. Mój talerz, mój talerz! Powoli, z łaski swojej. Do kroćset! Hultaju, strasznie zgrabny jesteś w podawaniu czystych talerzy! A ty, mały Fiołeczku, jak ty znów w porę umiesz krzątać się koło szklanki. W chwili, gdy Fiołek nalewa Sganarelowi, Wątróbka znowu sprząta mu talerz.

DON JUAN

Któż to może pukać w ten sposób?