DON JUAN

Tak, ojcze. Widzisz mnie uleczonym ze wszystkich błędów; nie jestem już tym samym człowiekiem, co wczoraj. Niebo sprawiło we mnie tę nagłą odmianę, która świat cały napełni podziwem. Dusza moja obudziła się, oczy się otwarły. Patrzę ze zgrozą na długie zaślepienie, w którym byłem pogrążony i na zbrodniczy nierząd życia, które wiodłem. Przechodzę w pamięci wszystkie me poprzednie ohydy i dziwię się, jakim cudem niebo mogło je cierpieć tak długo i sto razy nie zesłało na mą głowę gromów swego straszliwego gniewu. Poznaję ogrom łaski, jakiej użyczyła mi dobroć niebios, odwlekając karę za zbrodnie. Pragnę z niej skorzystać tak, jak powinienem, okazać całemu światu nagłą odmianę swego życia, naprawić w ten sposób zgorszenie ubiegłych postępków i uzyskać, jeżeli zdołam, od niebios zupełny ich odpust. Nad tym pracować zamierzam od tej chwili; błagam cię, ojcze, chciej przyłożyć się do tego zamiaru i pomóc mi w wyborze osoby, która byłaby moim przewodnikiem i pod której kierunkiem mógłbym pewnie kroczyć na nowej drodze.

DON LUDWIK

Ach, synu, jak łatwo odzyskać dziecku czułość ojcowskiego serca! Jak rychło, za najmniejszym słowem skruchy, krzywdy wyrządzone przez syna zacierają się w pamięci! Już nie pomnę cierpień, jakie mi zadałeś; wszystko wymazały słowa, którym z ust twoich usłyszał w tej chwili. Nie umiem zapanować nad sobą, przyznaję; leję łzy radości i szczęścia. Wszystkie moje pragnienia ziściły się; nie mam już o co prosić niebios. Uściskaj mnie, synu, i wytrwaj, błagam, w chwalebnym zamiarze. Co do mnie, spieszę natychmiast zanieść szczęśliwą nowinę twej matce, podzielić się z nią mym słodkim wzruszeniem i podziękować niebiosom za tę cudowną przemianę.

SCENA DRUGA

DON JUAN, SGANAREL.

SGANAREL

Ach, panie, jakże się cieszę z pańskiego nawrócenia. Od dawna czekałem na to; i oto, dzięki niebu, wszystkie me życzenia spełnione.

DON JUAN

Palże cię licho, dudku47!