To on, na pewno.
ŁUKASZ
do Walerego
On, jak wykapany.
SGANAREL
Na stronie. Stawia butelkę na ziemi; gdy Walery pochyla się do ukłonu, on myśli, że chcą mu zabrać butelkę i przestawia ją na drugą stronę; gdy Łukasz czyni to samo, podnosi ją i przyciska komicznymi ruchami do żołądka:
Patrzą na mnie i naradzają się. O co im może chodzić?
WALERY
Szanowny panie, czy nie pan przypadkiem nosi imię Sganarela?