Puszcza jeszcze w świat książkę, bezecną bez miary,

Której samo czytanie jest już godne kary,

Książkę, za którą warto łeb mu ściąć toporem,

I mnie chytry bezczelnik czyni jej autorem153!

Zaś Oront rad, że zemsty sposobność się darzy154,

Wtóruje mu skwapliwie w tej niecnej potwarzy!

On, co o swym honorze rozprawia tak śmiało,

Względem którego szczerość mą przewiną całą;

Który, choć widział, że to przyjmuję niechętnie,

Me zdanie o swych wierszach wymusił natrętnie;