42. Gdy tak chcesz, zatem zgoda; wysłucham ich chętnie.Alcest powziął decyzję szczerego powiedzenia całej prawdy. [przypis tłumacza]

43. Zobaczymy (...) z przyganą — Typowe mizdrzenia autorskie. [przypis tłumacza]

44. Nie sądzę, aby czas w tym miał grać jaką rolę.le temps ne fait rien à l’affaire. Cytat ten stał się przysłowiem. [przypis tłumacza]

45. Choć (...) nadzieją — Sonet Oronta jest typowym madrygałem, płaskim i zimnym, w stylu ówczesnej salonowej literaturki. [przypis tłumacza]

46. Bierz (...) całem! — W komedii tej Molier umie z przedziwnym artyzmem utrzymywać Alcesta między szlachetną powagą a komizmem; jest wzniosły, kiedy się porusza w sferze górnych uczuć; jest komiczny, kiedy schodzi z tym samym wielkim rozmachem na grunt małostek życia. Jest w Alceście coś z Don Kichota, szlachetnego a komicznego razem rycerza z Manczy. W tej chwili Alcest, którego Filint umyślnie, zdaje się, drażni swymi zachwytami, jest w swoich szeptanych wybuchach komiczny. Filint jest z pewnością zbyt wytrawnym znawcą, aby mieć złudzenia co do sonetu Oronta; chwali go trochę przez uprzejmość, trochę może dlatego, że Oront jest możnym panem, po trosze zaś robi sobie niewinne widowisko kosztem Oronta i Alcesta razem. [przypis tłumacza]

47. O tym nie mówię ni słowa — Widzimy, iż mimo swoich zapewnień w scenie I Alcest nie jest w stanie powiedzieć Orontowi wręcz, co myśli o jego sonecie. Są rzeczy, które nie chcą przejść przez gardło; pewien instynkt uprzejmości i poszanowania form stał się w człowieku drugą naturą, silniejszą niż wszystkie doktryny. Być może, iż gdyby nie obecność i poprzednie wyzwanie Filinta, świadka jego zapewnień, Alcest stchórzyłby jeszcze bardziej wobec nałożonego sobie obowiązku mówienia w oczy ludziom bezwzględnej prawdy. Tak więc Alcest, w chwili gdy właśnie mniema, iż najbardziej bezwzględnie strzeże swych zasad, jest może tylko igraszką przekomarzań Filinta. Także lekcja! [przypis tłumacza]

48. Rzuć go (...) wady. — Tu Alcest, rozgrzawszy się, przechodzi do zarzutów wprost. Zarazem Molier, który od pierwszego swego wystąpienia w Paryżu wydał wojnę nieszczerej i ckliwej literaturze cieszącej się uznaniem salonów, daje wyraz przez usta Alcesta swoim osobistym poglądom. Nie zapominajmy, iż Molier, który musiał posiadać świadomość swego geniuszu, stał w mniemaniu ogółu niżej od niejednego z płaskich wierszorobów. Na liście pensji królewskich figurował jako „wyborny poeta komiczny” z pensją 1000 funtów, podczas gdy taki Chapelain widniał tam jako „największy poeta francuski wszystkich czasów” z pensją 3000 funtów. Widzimy też, jak śmiało Molier rozszerza ramy komedii. W scenie pierwszej poruszył ważne problemy społecznego życia, pośrednio kwestię etyki sądownictwa, tutaj wprowadza ustęp krytyki literackiej. [przypis tłumacza]

49. Niewarte starej piosnki, którą gdzieś słyszałem — Cała twórczość Moliera jest nawiązaniem do krzepkich i zdrowych tradycji literatury francuskiej. Piosenka czy farsa ludowa są mu stokroć bliższe i milsze niż salonowe wydwarzania. [przypis tłumacza]

50. Gdyby (...) mą miłą! — Wiersz ten jest, zdaje się, oryginalną piosenką ludową. Molier, który grał rolę Alcesta i w którym piosnka ta musiała potrącać najtkliwsze struny serca, umiał nią wzruszyć widzów; następca zaś jego w tej roli, Baron, wywoływał wręcz, za drugiem powtórzeniem, płacz na widowni. Piosenka ta, a zwłaszcza jej refren: j’aime mieux ma mie, o gué, j’aime mieux ma mie, należy dzięki Molierowi do najpopularniejszych utworów W literaturze francuskiej. [przypis tłumacza]

51. Uniosłem się (...) uniżonym. — To rychłe opamiętanie (scena toczy się w domu kobiety) dowodzi, iż mimo swej krewkości są to dwaj ludzie wykwintnych form towarzyskich. [przypis tłumacza]