82. Wybornie (...) przedsięwzięciu. — Przez cały czas rozmowy Alcest siedzi chmurny; wreszcie wybucha, instynktownie jednak zwracając swą złość i ironię nie przeciw kobiecie, którą kocha, ale przeciw Bogu winnym głuptasom, którzy go niecierpliwią i o których jest zazdrosny. [przypis tłumacza]
83. Czyż (...) słowy — Celimena, podrażniona, kreśli od ręki cięty, choć jednostronny portrecik Alcesta [przypis tłumacza]
84. ludzie nie myślą nigdy jak należy — Zdanie to jest najzwięźlejszym, a karykaturalnym wyrazem charakteru Alcesta. [przypis tłumacza]
85. Może (...) za słaby. — Zazwyczaj Molier starannie różniczkuje odcienie charakterów, ale cechą tych salonowych głupków jest spotykanie się w banalności. [przypis tłumacza]
86. Nie (...) płonie — Ustęp ten jest niemal dosłownym tłumaczeniem z Lukrecjusza, którego dzieło De natura rerum Molier w młodości całe miał przełożyć. Wstawka ta, nieco przydługa, wskazuje jednak, że dobra Elianta, przy swojej dobroci, nie jest bynajmniej gąską i że nie zbywa jej na dowcipie. [przypis tłumacza]
87. Och (...) nie ruszę — Trzeba przyznać, że Alcest dość sobie dziwnie poczyna w cudzym domu. Oto jakby chciał przestrzec Molier, do czego prowadzi brak miary: nazbyt wygórowane pojęcie własnej godności wiedzie go do uczynków wręcz sprzecznych z tą godnością. [przypis tłumacza]
88. urząd marszałkowski — Wobec surowego zakazu pojedynków urząd marszałkowski powołany był do rozstrzygania wszelkich sporów między szlachtą. [przypis tłumacza]
89. Póki (...) spłodził. — Znów komiczny niestosunek między hartem duszy Alcesta, tym hartem, który w godnych jego okolicznościach zrobiłby zeń pewnie bohatera, a błahością przedmiotu. A sprawcą tego zdrobnienia charakteru są znów rączki Celimeny, gdyż wysiadując w jej salonie, Alcest narażony jest na spotykanie takich Orontów, Akastów i Klitandrów i doprowadzony do ostateczności jej kokieterią reaguje na te błahostki tak gwałtownie. Ale czy to jej wina? Ona jest u siebie i w swojej przyrodzonej sferze; tylko Alcest nie jest tam na miejscu... I znowuż czy to jego wina, że ironicznie prawo życia każe Alcestowi znajdować szczęście w spojrzeniu Celimeny? [przypis tłumacza]
90. drogi markizie — Pod mianem „markizów” Molier smagał niejednokrotnie szyderstwem złotą młodzież ze Dworu i sprawił tyle, iż ten chlubny tytuł stał się komicznym epitetem. [przypis tłumacza]
91. Na honor! (...) nie mam — Cóż za soczysty portret skreślony własnymi ustami młodego furfanta! Co za radość życia! W istocie w owych czasach czyż taki panek samym faktem swego urodzenia nie posiadał wszystkiego, co ziemia dać może? I ileż razy z pewnością Molier byłby oddał cały swój geniusz za to, aby być jednym z tych strojnych i szumnych trutniów kradnących mu spojrzenia i serce Armandy! [przypis tłumacza]