92. dziw mi (...) daremne zapały — Klitander chce dać do zrozumienia, iż serce Celimeny należy do niego. [przypis tłumacza]
93. Co, ja? (...) wypadnie. — Akast pozwala się domyślać tegoż samego, w jeszcze jaskrawszej formie. Molier podkreśla tu znamienny rys tych salonowych motylków: chełpienie się łaskami kobiety, z podstawą lub bez podstaw. [przypis tłumacza]
94. Dobrze; ja się zaślepiam; łudzę się; to jasne — Akast, sprytniejszy od Klitandra, który jest już zupełnym dudkiem, obiera drogę ironicznej skromności, aby tym wymowniej a nieobowiązująco przedstawić się jako zdobywca Celimeny. [przypis tłumacza]
95. dowód oczywisty — Wystarczy czytać współczesne pamiętniki, aby poznać, jak grube i brutalne było w tej epoce odnoszenie się do kobiet pod powłoką strzelistych wzdychań i komplementów. Pierwszym np. i uświęconym dowodem czułości dla nowej kochanki było wydanie jej listów poprzedniej. [przypis tłumacza]
96. W okowach miłości — Kontrast: jakimi kobieta ogląda zawsze mężczyzn, a jakimi są, kiedy wyjdzie z pokoju. Jedno słowo starczy tu za całą scenę. [przypis tłumacza]
97. O dewocji jej zgodne wszędzie słychać zdanie — zapewne ironicznie. [przypis tłumacza]
98. W duszy (...) nerwy — Nim Arsena (w oryg. Ársinoe) wejdzie, już znamy ją na wylot. Na każdym kroku ta mistrzowska ekonomia. [przypis tłumacza]
99. Cóż za traf szczęśliwy — Nowy rys obłudy towarzyskiej. Cóż za popis dla aktorki, to przejście! [przypis tłumacza]
100. Przybywam (...) przestrogi — Znów Molier nie traci ani chwili czasu: chwyta natychmiast rys zasadniczy. [przypis tłumacza]
101. Scena 5. — Widzieliśmy już salon w towarzystwie mieszanym: obmowa i plotkarstwo; widzieliśmy salon, gdy są w nim sami mężczyźni: chełpliwość i zniesławianie kobiet; zobaczymy teraz same kobiety. [przypis tłumacza]