wkładając mu głowę do worka
Baczność! Oto znów jakaś podejrzana figura.
Mówi jak poprzednio, na przemian swoim i udanym głosem, przybierając wymowę Szwajcara.
„Na honor, ja konił cały dzień jag chart, a nie mókł nikdzie topaść teko djapelskiego Geronta”.
Niech się pan dobrze schowa.
„Bowiećże mi, broszę, mój topry szlowiegu, dży nie wiecie, kdzie jest ów Keront, gtóra tag żukam?”
Nie, panie, zgoła nie wiem.
„Bowiec mi żdżerze, dży nie fiecie; ja mu nie chcę fielki grżywdy sropić. Chciałbym mu tylko fzypadź małą borcyjkę gijóf na plecy i parę bchniędzia z ta żpada w biersi”.
Upewniam pana, że nie wiem, gdzie go pan znajdzie.
„Zdało mi zię, że dzoś się ruszyło w forku”.