W sławetnego mieszczaństwa podnosi cię progi,

Darzy ciebie zaszczytem łoża i pieszczoty

Człowieka, co strzegł dotąd swej wolności złotej,

I, sto razy w wspanialsze zapraszany stadło,

Odmawiał szczęścia, które tobie dziś przypadło.

Mieć ciągle na pamięci twoim obowiązkiem,

Jak bardzo niczem byłaś przed tym chlubnym związkiem,

A z tem wspomnieniem niechaj twa chęć idzie w parze,

By zasłużyć na zaszczyt, którym cię dziś darzę,

I ciągle mieć na pieczy, bym, w żadnej potrzebie,