Gdybyż bodaj cień żalu na to, co mi czyni:

Nie! choć w me życie godzi jej zamach zbrodniczy,

Widząc ją, rzekłby człowiek, że to trzech nie zliczy!

Im bardziej ona zda się spokojna, pogodna,

Tem okropniej się we mnie żółć porusza do dna;

Cóż, gdy gniewu zapędy, od których drżę cały,

Zwiększają jeszcze moje miłosne zapały.

Byłem zły, zrozpaczony, wściekły na tę zdradną,

A jednak nigdy mi się nie zdała tak ładną,

Nigdy nie lśniły oczy jej równie błyszczące,