Które, jeszcze na górze, wiodły te niezdary:

I, kiedy wszyscy pierzchli wietrząc nieboszczyka,

Ona się bez trudności z mieszkania wymyka.)

Radość dziewczyny, gdy mnie bez szwanku ujrzała,

Zgaduje pan: ze szczęścia mało nie zemdlała.

Cóż więcej panu powiem? Teraz, moja miła

Z energią, którą nagle miłość w niej zrodziła,

Nie chce wracać do domu i swoje dziewczęce

Losy, wraz z sercem swojem, oddaje w me ręce.

Pomyśl pan tylko, skoro się na to odważa,