Przychodzi mnie się spytać, w ogromnym kłopocie,

Z wyrazem niewinności w licu niesłychanej,

Czy to prawda, że dzieci przynoszą bociany?

CHRYZALD

Cieszę się wielce, mości Arnolfie.

ARNOLF

U diaska!

Kiedyż mnie już przestaniesz tak zwać, jeśli łaska?

CHRYZALD

Daruj, wciąż mi to imię jakoś wchodzi w drogę.