Że chciałam je wyzwolić z skorupy prostaczej,

Że pragnęłam wydobyć z niej te ognie czyste,

W których miłości leżą uroki wieczyste?

Więc nigdy dla mnie odczuć pan nie byłbyś zdolny

Skłonności, od pożądań zmysłów twoich wolnej:

I nie pojmujesz zgoła nieziemskich słodyczy

Związku serc, w którym ciała głos za nic się liczy?

Umiesz kochać jedynie tą miłością grubą,

Której materii spójnia przynętą i chlubą,

I, by wzmocnić twój zapał, w wytrwaniu zbyt krótki,