Nieźle byłoby, sądzę, również ściągnąć z dachu

Lunetę długą, przedmiot ludzkiego postrachu,

Również sto innych figlów, co mieszkanie zdobi;

Nie podglądać co tam kto na księżycu robi,

A tym, co w domu słychać, zająć się czasami,

Gdzie wszystko dzisiaj chodzi do góry nogami.

Nie idzie to z pewnością nikomu na zdrowie,

Gdy żona kram z nauką zakłada w swej głowie:

Kształtować po bożemu umysł swoich dziatek,

Służby doglądać, w domu ład trzymać i statek,