Wenecja, 5 dnia księżyca Rhamazan, 1717.

List CVI. Usbek do Rhediego, w Wenecji.

Albo nie myślisz tego, co mówisz, albo czynisz lepiej, niż myślisz. Opuściłeś ojczyznę, aby się uczyć, a pogardzasz nauką; przybywasz kształcić się w kraju słynnym z rozwoju sztuk, a uważasz je za szkodliwe. Szczerze ci powiem, Rhedi, że ja bardziej jestem w zgodzie z tobą, niż ty sam ze sobą.

Czyś się zastanowił nad barbarzyństwem i nędzą, w jakie by nas wtrąciła zagłada sztuk? Nie ma potrzeby wyobrazić sobie tego; można to oglądać. Są jeszcze ludy, między którymi nieco ukształcona małpa mogłaby żyć bardzo zaszczytnie; byłaby mniej więcej na poziomie mieszkańców. Nie raziłaby nikogo dziwactwem umysłu ani charakteru; ginęłaby w tłumie, a może wyróżniałaby się wdziękiem.

Powiadasz, że prawie wszyscy założyciele państw byli nieświadomi sztuk i nauk. Nie przeczę, że barbarzyńskie ludy mogły, jak rwące strumienie, rozlać się po ziemi i pokryć dzikimi hordami najdoskonalej rządzące się królestwa. Ale zważ, iż zwycięzcy albo nauczyli się sztuk, albo kazali je wykonywać ujarzmionym ludom; inaczej potęga ich minęłaby jak huk grzmotu i burzy.

Obawiasz się — mówisz — aby nie wynaleziono środka zniszczenia, okrutniejszego niż obecne. Nie. Gdyby podobny wynalazek ujrzał światło, niebawem spotkałby się z potępieniem prawa narodów i powszechna zgoda ludów zagrzebałaby to odkrycie. Nie jest w interesie władców czynić podboje takimi sposobami: potrzebują poddanych, a nie ziem.

Wyrzekasz na wynalazek prochu i bomb; wydaje ci się dziwne, że nie ma już niezdobytych warowni: to znaczy, razi cię, że wojny kończą się dziś prędzej.

Musiałeś zauważyć, czytając historię, że od wynalezienia prochu bitwy są o wiele mniej krwawe, ponieważ nie przychodzi do ręcznego starcia.

A gdyby i znalazły się poszczególne wypadki, w których oświata okazałaby się zgubna, czyż dlatego trzeba ją odrzucać? Czy myślisz, Rhedi, że religia, którą nasz święty prorok przyniósł z nieba, jest zgubna, dlatego że posłuży kiedyś do pognębienia przewrotnych chrześcijan?

Mniemasz, że sztuki rodzą zniewieściałość i stają się tym samym przyczyną upadku. Mówisz o zagładzie dawnych Persów, będącej skutkiem ich miękkości; ale przykład ten niewiele znaczy, skoro Grecy, którzy ich tylekroć pobili i ujarzmili, pielęgnowali sztuki o wiele wydatniej jeszcze.