Królowie pierwszej dynastii odjęli wprawdzie prawom salickim i rypuarskim wszystko, co nie mogło absolutnie zgodzić się z chrystianizmem; ale zostawili cały ich grunt. Nie można tego powiedzieć o prawach Wizygotów.
Prawa Burgundów, a zwłaszcza prawa Wizygotów, przyjęły kary cielesne. Prawa salickie i rypuarskie nie przyjęły338 ich: lepiej zachowały swój charakter. Burgundowie i Wizygoci, których prowincje były bardzo narażone, starali się sobie zjednać dawnych mieszkańców i dać im najbezstronniejsze prawa cywilne; ale królowie Franków, pewni swojej potęgi, nie mieli tych względów.
Sasi, którzy żyli pod władzą Franków, mieli naturę nieposkromioną i ciągle się buntowali. Znajdujemy w ich prawach srogość zwycięzcy, której nie widzi się w innych kodeksach barbarzyńców.
Widzimy w nich ducha praw Germanów w karach pieniężnych, i ducha zwycięzcy w karach cielesnych.
Zbrodnie, jakie popełnią w swoim kraju, karane są cieleśnie; ducha praw germańskich zachowano jedynie w karach za zbrodnie, które popełnią poza swymi dziedzinami.
Powiedziane tam jest, iż za zbrodnie nie znajdą nigdy pokoju, i odmawia się im schronienia nawet w kościołach.
Biskupi mieli ogromną powagę na dworze królów wizygockich: najważniejsze sprawy rozstrzygało się na ich soborach. Kodeksowi Wizygotów zawdzięczamy wszystkie maksymy, wszystkie zasady i wszystkie poglądy dzisiejszej inkwizycji; mnisi przepisali tylko przeciw Żydom prawa, sporządzone niegdyś przez biskupów.
Poza tym, prawa Gondebalda dla Burgundów wydają się dosyć słuszne; prawa Rotarysa i innych władców longobardzkich jeszcze bardziej. Ale prawa Wizygotów, prawa Receswinda, Chendaswinda i Egigi są dziecinne, niezdarne, głupie, nie osiągają celu; pełne frazesów a pozbawione sensu; puste w gruncie a nadęte w stylu.
Rozdział II. Jako prawa Barbarzyńców były na wskroś osobiste.
Osobliwą cechą owych praw barbarzyńców było to, iż nie były one przywiązane do pewnego terytorium: Frank był sądzony wedle prawa Franków, Alamańczyk wedle prawa alamańskiego, Burgund wedle burgundzkiego, Rzymianin wedle rzymskiego; i nie tylko nie myślano w owych czasach o tym, by ujednostajnić prawa ludów zwycięskich, ale nie starano się nawet narzucić praw ludowi podbitemu.