Początek tego znajduję w obyczajach ludów germańskich. Narody te były rozdzielone bagnami, jeziorami i lasami; widzimy nawet u Cezara, że lubiły się oddzielać. Lęk przed Rzymianami sprawił, że się zjednoczyły; każdy człowiek w tych pomieszanych narodach musiał być sądzony wedle zwyczajów i obyczajów własnego narodu. Wszystkie te ludy u siebie w domu były wolne i niepodległe; kiedy się pomieszały, niepodległość przetrwała. Ojczyzna była wspólna, a republika oddzielna; dziedzina była ta sama, a narody różne. Duch praw osobistych istniał tedy u owych ludów, zanim wyruszyły z domu, i wniosły go w kraje podbite.

Znajdujemy ten zwyczaj ustalony w formułach Markulfa, w kodeksach barbarzyńców, zwłaszcza w prawach Rypuarczyków, w dekretach królów pierwszej dynastii, z których wyszły kapitularze sporządzone w tej mierze za drugiej. Dzieci trzymały się prawa swego ojca, żony prawa męża, wdowy wracały do swojego prawa, wyzwoleńcy mieli prawo swego patrona. To nie wszystko; każdy mógł przybrać prawo, jakie chciał: rozporządzenie Lotara I żądało, aby ten wybór był ogłoszony publicznie.

Rozdział III. Zasadnicza różnica miedzy prawami salickimi a prawami Wizygotów i Burgundów.

Rzekłem, że prawa Burgundów i Wizygotów były bezstronne; ale prawo salickie nie: ustanowiło między Frankami i Rzymianami najbardziej upokarzające różnice. Kiedy kto zabił Franka, barbarzyńcę lub człowieka żyjącego pod prawem salickim, płacił rodzinie okup dwustu groszy; płacił tylko sto, kiedy zabił Rzymianina posiadacza, a tylko czterdzieści pięć, kiedy zabił Rzymianina czynszowego. Okup za zamordowanie Franka, wasala królewskiego, wynosił sześćset groszy, a za zamordowanie Rzymianina dworzanina królewskiego339 tylko trzysta, Prawo czyniło tedy okrutną różnicę między panem frankońskim a panem rzymskim, i między Frankiem a Rzymianinem miernego stanu.

To nie wszystko: kiedy kto zebrał ludzi, aby oblegać Franka w jego domu i zabił go, prawo salickie nakazywało okup sześciuset groszy; ale jeśli kto obległ Rzymianina lub wyzwoleńca, płacił tylko połowę. Wedle tego samego prawa, jeśli Rzymianin skuł Franka w kajdany, winien był trzydzieści groszy okupu; ale jeśli Frank skuł Rzymianina, winien był tylko piętnaście. Frank ograbiony przez Rzymianina miał dostać sześćdziesiąt dwa i pół grosza okupu; natomiast Rzymianin ograbiony przez Franka dostawał tylko trzydzieści. Wszystko to było bardzo ciężkie dla Rzymian.

Mimo to, pewien sławny autor340 buduje system Osiedlenia się Franków w Galii na przypuszczeniu, że byli oni najlepszymi przyjaciółmi Rzymian. Frankowie byli tedy najlepszymi przyjaciółmi Rzymian, oni, którzy im wyrządzili najstraszliwsze krzywdy i wzajem ich doznali? Frankowie byli przyjaciółmi Rzymian, oni, którzy, ujarzmiwszy ich swoim orężem, gnietli ich z zimną krwią swoimi prawami? Byli przyjaciółmi Rzymian tak, jak Tatarzy, zdobywcy Chin, byli przyjaciółmi Chińczyków.

Jeżeli paru biskupów katolickich chciało się posłużyć Frankami, aby zniszczyć królów ariańskich, czy z tego wynika, że chcieli żyć pod władzą barbarzyńców? I czy można stąd wnioskować, że Frankowie mieli osobliwe względy dla Rzymian? Ja bym wyciągnął z tego zgoła inne wnioski; im bardziej Frankowie byli pewni Rzymian, tym mniej ich oszczędzali.

Ale ksiądz Dubos czerpał w złych źródłach dla historyka, w poetach i mówcach: nie na utworach pisanych na pokaz trzeba budować systemy.

Rozdział IV. Jak prawo rzymskie zatraciło się w dziedzinach Franków, a zachowało się w dziedzinach Gotów i Burgundów.

Rzeczy, które powiedziałem, rzucą światło na inne, dotąd pełne ciemności.