Kiedy człowiek silnie podejrzany o zbrodnię główną został ujęty i skazany, nie mógł pozywać o niesłuszny wyrok; byłby bowiem zawsze pozwał, albo aby przedłużyć swoje życie, albo aby się ugodzić.
Jeżeli ktoś powiedział, że wyrok jest niesłuszny i zły, a nie ofiarował się dowieść tego, to znaczy walczyć, skazywano go na dziesięć groszy grzywny, jeżeli był szlachcicem, a na pięć groszy, jeżeli był poddanym, za szpetne słowa, które wyrzekł.
Sędziowie albo parowie, którzy zostali zwyciężeni, nie mieli tracić życia ani członków; ale ten, który ich pozywał, był karany śmiercią, o ile sprawa była gardlana.
Ten sposób pozywania lenników za niesłuszny wyrok miał na celu uniknięcie pozywania samego pana. Ale, jeżeli pan nie miał parów lub nie miał ich dosyć, mógł na swój koszt pożyczyć362 parów od swego suzerena; ale ci parowie nie byli obowiązani sądzić, jeżeli nie chcieli; mogli oświadczyć, że przybyli jedynie dla udzielenia rady; w takim szczególnym wypadku, ponieważ pan sądził i wydawał wyrok osobiście, zatem, o ile się go pozwało o niesłuszny wyrok, jego rzeczą było stawić czoło pozwaniu.
Jeżeli pan był tak biedny, iż nie był w stanie wziąć parów od swego suzerena, lub też zaniedbał poprosić go o nich, lub też ów odmówił mu ich, wówczas, skoro pan nie mógł sądzić sam, nikt zaś nie był obowiązany prawować się przed trybunałem niezdolnym wydać wyroku, sprawa szła przed sąd suzerena.
Sądzę, że to była jedna z głównych przyczyn rozdziału sądownictwa od lenna, z czego powstała formuła francuskich prawoznawców: Inna rzecz lenno, inna rzecz sąd. Ponieważ było bardzo wielu lenników, którzy nie mieli pod sobą ludzi, nie byli zdolni sprawować sądów; wszystkie sprawy szły tedy przed sąd ich suzerena; stracili prawo sądu, ponieważ nie mieli ani mocy, ani woli upominać się o nie.
Wszyscy sędziowie, którzy brali udział w sądzie, musieli być obecni, kiedy się go wydawało, iżby mogli podtrzymać go i powiedzieć „oїl” (tak) temu, który chcąc zadać fałsz wyrokowi, pytał ich, czy go podtrzymują: albowiem, powiada Deslontaines, „iest to izecz dwomoścł i uczciwości, i nie ma tu urieczid ani wykrętu”. Sądzą, że z tych pojąć wypłynął zwyczaj zachowany jcszoze w Anglii, aby wszyscy przysięgli byli jednego zdania, gdy chodzi o isicazanie na śmierć.
Trieba tedy było oświadczyć się za zdaniem większości; a jeżeli zdania były podzielone, rozstrzygano, w wypadku zbrodni, na rzecz oskarżonego; w wypadkach długów, na rzecz dłużnika: w wypadkach spadku, na rzecz broniącego swych praw.
Par, powiada Défontaines, nie mógł powiedzieć, że nie będzie sądził, jeżeli było ich tylko czterech363 lub jeżeli byli nie wszyscy, lub jeżeli nie było najmądrzejszych; to tak, jakby powiedział w potyczce, że nie wspomoże swego pana, ponieważ ten ma przy sobie tylko część swoich ludzi. Ale pana rzeczą było uczcić swój sąd i wybrać najdzielniejszych i najroztropniejszych ludzi. Przytaczam to, aby uprzytomnić powinność wasali: walczyć i sądzić; a ta powinność była zgoła taka, że sądzić znaczyło walczyć.
Pan, który się prawował na swoim dworze przeciw swemu wasalowi, i który został skazany, mógł pozwać jednego ze swoich ludzi o niesłuszny wyrok. Ale, z przyczyny szacunku, jaki ten winien był swemu panu, będąc związany swą wiarą, oraz z powodu życzliwości, jaką pan winien był swemu wasalowi przyjąwszy jego wiarę, czyniono rozróżnienie: albo pan powiadał ogólnie, że sąd jest zły i fałszywy; albo przypisywał swemu człowiekowi przeniewierstwo osobiste. W pierwszym wypadku obrażał swój własny sąd, i poniekąd samego siebie, i nie mogło tu być zakładu bitwy; mógł być zakład w drugim wypadku, bo tu zaczepiał cześć swego wasala; i ten, który został zwyciężony, tracił mienie i życie, dla zachowania spokoju publicznego.