Rozróżnienie to, potrzebne w tym szczególnym wypadku, rozszerzono. Beaumanoir powiada, że kiedy apelujący od niesłusznego wyroku zaczepił jednego z ludzi osobistymi zarzutami, przychodziło do walki; jeżeli natomiast zaczepiał tylko sąd, wolno było zaczepionemu parowi dać sądzić sprawę bitwą albo prawem. Że jednak w duchu panującym za czasów Beaumanoira było ograniczyć zwyczaj sądu przez walkę, ta zaś wolność zostawiona pozwanemu parowi, aby mógł bronić sądu przez walkę lub nie, zarówno sprzeczna jest z pojęciem honoru z owych czasów jak ze zobowiązaniem wobec pana, sądzę, że rozróżnienie to Beaumanoira było ustawą nową u Francuzów.
Nie powiadam, iż wszystkie pozwania o niesłuszny wyrok rozstrzygało się bitwą; było z tą apelacją jak ze wszystkimi innymi. Przypomnę tu wyjątki, o których mówiłem w rozdziale XXV. Tutaj rzeczą trybunału suzerena było zważyć, czy trzeba uznać zakład walki czy nie.
Nie można było zadać fałszu sądom wydanym na sądzie króla; skoro bowiem król nie miał równego sobie, nie było nikogo, kto by go mógł pozwać; a skoro król nie miał wyższego nad siebie, nie było nikogo, kto by się mógł odwołać od jego sądu.
To zasadnicze prawo, potrzebne jako prawo polityczne, zmniejszało jeszcze, jako prawo cywilne, nadużycia praktyki sądowej owych czasów. Kiedy pan obawiał się, aby nie zadano fałszu jego sądowi, lub gdy widział, że ktoś zgłasza się, aby zadać fałsz, wówczas, o ile było dobrem sprawiedliwości, aby jej nie zadano fałszu, mógł żądać ludzi z sądu królewskiego, którego wyrokowi nie można było zadać fałszu; tak król Filip, powiada Défontaines, posłał całą swą radę dla osądzenia sprawy na dworze opata z Korbii.
Ale jeżeli pan nie mógł mieć sędziów królewskich, mógł przenieść swój sąd na dwór króla, o ile zależał od niego wprost; jeżeli zaś miał pośrednich panów, zwracał się do swego suzerena, idąc od pana do pana aż do króla.
Toteż, mimo że nie było w owych czasach praktyki ani nawet pojęcia dzisiejszej apelacji, była ucieczka do króla, będącego zawsze źródłem, z którego wypływały wszystkie rzeki, oraz morzem, do którego wracały.
Rozdział XXVIII. O apelacji od braku wymiaru sprawiedliwości.
Apelowało się od braku wymiaru sprawiedliwości, jeżeli dworze jakiego pana odkładano wymierzenie sprawiedliwości stronom, unikano go lub odmawiano.
Za drugiej dynastii, mimo że hrabia miał pod sobą wielu urzędników, osoba ich była podległa, ale sądownictwo nie. Ci urzędnicy, w swoich sądach, wyrokach, uchwałach, sądzili w ostatniej instancji, jak sam hrabia. Cała różnica była w podziale jurysdykcji: na przykład hrabia mógł skazać na śmierć, rozstrzygać o wolności i restytucji mienia, setnik zaś nie mógł.
Z tej samej przyczyny istniały sprawy ważniejsze, zastrzeżone dla króla: te, które tyczyły wprost ładu politycznego. Do takich należały spory między biskupami, opatami, hrabiami i innymi możnymi, których sądzili królowie z wielkimi wasalami.