Skoro kościoły zbiedniały, królowie poniechali wyborów na biskupstwa i inne beneficja duchowne. Władcy mniej kłopotali się o mianowanie sług kościelnych, a ubiegający mniej odwoływali się do ich powagi. Tak więc Kościół otrzymał rodzaj odszkodowania za dobra, które mu odjęto.
A jeżeli Ludwik Pobożny zostawił ludowi rzymskiemu prawo wybierania papieży, był to skutek ogólnego ducha jego czasu: poczynano sobie ze stolcem rzymskim tak, jak z innymi.
Rozdział XIV. O lennach Karola Martela.
Nie powiem, czy Karol Martel, dając dobra kościelne w lenno, dawał je dożywotnio czy na wieczność. Wszystko, co wiem, to że za czasu Karola Wielkiego i Lotara I istniały tego rodzaju dobra, które przechodziły na spadkobierców i dzieliły się miedzy nich.
Znajduję co więcej, że część ich dawano jako właściznę, a część jako lenno.
Rzekłem, że właściciele właścizn zobowiązani byli do służby jak właściciele lenna. To było z pewnością po części przyczyną, że Karol Martel dawał zarówno na własność, jak lennem.
Rozdział XV. Dalszy ciąg tegoż przedmiotu.
Trzeba zauważyć, iż kiedy lenna zmieniono w dobra kościelne, a dobra kościelne w lenna, lenna i dobra kościelne przejęły wzajem coś ze swej przyrody. Tak więc dobra kościelne zyskały przywileje lenne, a lenna zyskały przywileje dóbr kościelnych: stąd płynęły honory kościołów, powstałe w owych czasach. Że zaś honory te bardziej były zawsze związane z wymiarem sprawiedliwości niż z tym, co nazywamy dziś lennem, wynika stąd, że sądy patrymonialne powstały w tym samym czasie.
Rozdział XVI. Pomieszanie korony i marszałkostwa. Druga dynastia.
Porządek przedmiotów sprawił, że pomieszałem porządek czasów; mówiłem o Karolu Wielkim, zanim mówiłem o owej sławnej epoce przeniesienia korony na Karolingów, dokonanego za króla Pepina: rzecz, która, różna w tym od pospolitych wydarzeń, bardziej może uderza dziś, niż w czasie, kiedy się zdarzyła.