— Pamiętam.
— A ja pamiętam — przyłączyłam się do wspomnień — jak zginęłam w Oliwie. Szukaliście mnie, a potem zamiast się mną cieszyć, dostałam od ciebie, papo, w skórę, pamiętasz?
— A jak poszłaś pierwszy raz do szkoły...
Wspominaliśmy bez końca.
Wydawało się, że szczęście otacza nas dookoła, że złączeni z sobą mocno, nie rozdzielimy się nigdy, tak jak wspomnień nie można od siebie oderwać.
Zegar szedł cicho, srebrzyście wybijając godziny, ten sam zegar, który wskazywał nam wszystkie dobre i złe chwile.
Z czasem do naszych wspomnień przybył Jurek.
— Pamiętasz, Jureczku, Ustroń, gdzieśmy się poznali?
— Fatalna dla mnie miejscowość — żartował Jurek.
— Pamiętasz wycieczki górskie i naszą pierwszą sprzeczkę, o co to było?