Kocioł
W nocy budzą nas. Wstawać!
Co to może być? Zrywamy się. Sąsiedzi budzą się. Cóż to może być? Czy to ogólne wysiedlenie?
Wreszcie dostajemy jeden z plakatów, które o świcie będą rozklejone na murach. Wszyscy Żydzi mają opuścić mieszkania i udać się do bloku, obejmującego kilka ulic. Tam nastąpi ogólna segregacja. Kto nie zastosuje się do powyższego zarządzenia, temu grozi najniższa i najwyższa kara — kara śmierci.
Biegniemy do rodziców. Zastanawiamy się, dokąd pójść.
Może do Jurka matki, ona właśnie mieszka na terenie nowego „kotła”? Ale ojciec decyduje się nie wychodzić z domu.
— Tu mam schron, jesteśmy, Emciu, już niemłodzi, nie należymy do żadnego szopu14, nie mamy żadnych szans na przejście segregacji, nic nam nie pozostaje innego, jak tu czekać. Jeżeli to długo potrwa — nie przeżyjemy, jeżeli naszą ulicę przyłączą do aryjskiej dzielnicy, wyjdziemy i jakoś sobie poradzimy.
Zanoszę rodzicom część produktów, część — teściowej. Obie z Zosią są jak otumanione przebytym nieszczęściem i mało co rozumieją.
Idziemy nocą do matki Jurka.
„Jak by tu uciec?” — myślę.