— Czy jesteś pewny, że to twoja mama? — pytam.
— Ale naturalnie — oburza się Eryk — moją mamę poznałbym na drugim końcu świata.
— Kogo jeszcze widzisz?
— Jeszcze dwie kobiety i trzech mężczyzn.
„Może moi rodzice — przebiega mi przez myśl — ale czyżby szli tak nieopatrznie grupą przez wieś, gdzie wszystko zwraca na siebie uwagę?”
Eryk biegnie do matki. Podążam za nim i oto jesteśmy już przy nich. Gerta, teściowa, Zosia i trzech nieznajomych mężczyzn w butach z cholewami i w kurtkach.
— Mamo — woła dziecko, ale Gerta nie uśmiecha się.
Kobiety patrzą na nas z rozpaczą i zgrozą. Mężczyźni zatrzymują nas.
— To wasze dzieci?
Zdejmuję opadający szalik z głowy.