I stanie państwo dusz w rozkwicie...

Gdy się skojarzą blask i mroki

W światłość, co tryśnie pod obłoki,

A w starych baśniach, gdzie dziś mroczno,

Ludzie swe dzieje widzieć poczną...

Wtedy się przyszłość z jutrem zbrata,

Z słów ciemnych mroczna spadnie szata.

Ogrodnik, z którym Henryk rozmawia, to ów starzec, który gościł u siebie ongiś ojca Henryka. Młoda dziewczyna, zwana Cyaną, nie jest jego córką, ale dzieckiem hrabiego Hohenzollerna. Przybyła tu ze Wschodu w bardzo młodych latach, ale zachowała wspomnienia ziemi, gdzie się narodziła. Wiodła długo w górach, gdzie ją wychowywała zmarła matka, życie tajemnicze. Wcześnie straciła jednego z braci. Sama raz bliska była śmierci, w stary wpadłszy grobowiec, ale wyratował ją pewien stary lekarz w cudowny sposób. Jest wesoła, dobra i obraca się w świecie cudów. Opowiada pielgrzymowi własną jego historię, jak gdyby ją dawniej słyszała od matki. Wysyła go do odległego klasztoru, gdzie mnisi stanowią niejaką kolonię duchów. Wszystko tu jakby w jakiejś magicznej, mistycznej loży. Są to kapłani ognia płonącego w młodzieńczych sercach. Pielgrzym słyszy płynący z oddali śpiew braci. W kościele ma wizję. Ze starym mnichem rozmawia Henryk o śmierci i magii. Ma przeczucia odnośnie do śmierci i kamienia filozoficznego. Zwiedza klasztor i cmentarz. Nad bramą cmentarza znajduje następujący napis:

Chwal przechodniu nasze włoście352,

Dobra pełne izby, skrzynie...