— Niewinność serca czyni cię prorokiem — odparł Sylwester. — Tobie wszystko stanie się jasne345, a świat i jego dzieje zamienią ci się w Pismo Święte. Właśnie Pismo Święte niech ci tu będzie wielkim, zdumiewającym przykładem, w jak prostych słowach i przypowieściach może być objawiony wszechświat, chociaż niebezpośrednio, to jednak przez zadziałanie na wyższe zmysły. Mnie tam zawiodło zamiłowanie przyrody, gdzie ciebie zamiłowanie i ukochanie języka. Sztuka i historia dały mi poznać naturę. Rodzice moi mieszkali na Sycylii, niedaleko góry Etny. Zajmowali wygodny dom dawnej struktury. Stał on nad brzegiem morza zakryty starymi kasztanami, otoczony ogrodem, gdzie rosły przeróżne rośliny i kwitły kwiaty. W pobliżu były chaty rybaków, pasterzy i żniwiarzy. W komorze naszej i piwnicy były zapasy wszystkiego, co służy do utrzymania i uprzyjemnienia życia, a sprzęt domowy zdobny był i oczy nań spoczywały z lubością. Nie brakło też rozlicznych przedmiotów, których oglądanie podnosi myśl ponad codzienne życie i jego wymogi, przysposabia do wyższego stadium istnienia. Widziałeś tam kamienne posągi, wazy pokryte pięknymi malowidłami przedstawiającymi różne zdarzenia, kamyki małe pokryte rzeźbą i różne przedmioty pochodzące snadź z innych, szczęśliwszych czasów. Na policach346 leżały też zwitki pergaminu, na których widniały długie szeregi liter. Były to różne zapiski odnoszące się do różnych gałęzi wiedzy, historie i poezje czasów dawno przeminionych, wyrażone pięknym, szlachetnym stylem. Ojciec mój słynął szeroko jako zdolny astrolog. Przychodzili też radzić się go ludzie różni. Często z odległych doń przyjeżdżali krajów, a że uważali za rzecz cenną i rzadką umiejętność badania przyszłości, przeto mniemali, że należy też za wiadomości dobrze płacić astrologowi. Ojciec tedy mógł za otrzymane podarunki żyć wygodnie i dostatnio.

*

Na tym urywa się druga część dzieła347. Nazwał ją autor ziszczeniem348, jak pierwszą tęsknotą349, bo tu wszystko miało się spełnić i dokonać wszystkie pragnienia i przeczucia wyrażone w pierwszej części.

Postaram się, na podstawie tego, co dowiedziałem się350 od mego przyjaciela oraz co znalazłem w pozostałych po nim papierach, dać czytelnikowi pojęcie o treści drugiej części tego dzieła.

Poecie, który dotarł do treści najistotniejszej swej sztuki, nic nie wydaje się sprzeczne ani obce. Wszystkie zagadnienia są dlań rozwiązane, magia fantazji łączy wszystkie wieki i światy, cuda znikają, bo wszystko w cud się przemienia. Książka ta tak właśnie jest pisana. Zwłaszcza w bajce, która zamyka część pierwszą, znajdzie czytelnik skojarzenia najśmielsze. Znikły tu wszelkie różnice, jakie pozornie dzielą od siebie różne wieki i przez które jeden świat pojęć staje wobec drugiego w kontraście. Baśń ta służyć miała przede wszystkim za przejście z części pierwszej w drugą, gdzie opowieść bezustannie przewija się ze świata realnego w cudowny, gdzie oba one wzajem się objaśniają. Duch, który wierszem wygłasza prolog, miał po każdym rozdziale powracać, przywracać ten dziwny nastrój i podkreślać szczególny światopogląd poety. W ten sposób świat niewidzialny miał być ciągle trzymany w kontakcie z realnym. Duch ów przemawiający to poezja sama, a równocześnie człowiek syderyczny351, narodzony z uścisków Henryka z Matyldą. W podanym poniżej wierszu, który miał wejść do części drugiej, określił autor najsubtelniej ducha swych książek:

Kiedy przestaną cyfry, znaki

Być maską na poznania braki...

Kiedy przemknie pęk promieni

Za koło, kędy śnią uczeni...

Gdy świat się poda w pełne życie