Chodźcie, zwalczym367 ducha ziemi

Siłami połączonemi,

Znajdziem śmierci treść i życia,

Świateł wiecznych żar...

Świat codziennie bardziej kona,

Blednie jasność pożyczona,

Chwila idzie złud rozbicia,

Półodczutych mar...

Ten wiersz, to może znowu prolog do rozdziału następnego. Tu miał się począć nowy okres dzieła. Życie miało wykwitnąć bujnie z ciszy śmiertelnej. Żył pośród zmarłych i sam z nimi rozmawiał. Książka miała tu zmienić się w dramat, a ustępy opisowe miały łączyć tylko ze sobą poszczególne sceny i w niektórych miejscach je objaśniać.

Henryk nagle zjawia się w targanej wojnami Italii. Jest wodzem stojącym na czele armii. Wszystkie okropności wojny odmalowane barwami poezji. Napada ze swoją watahą na nieprzyjacielskie miasto. Jako epizod pojawia się historia miłosna patrycjusza pizańskiego i dziewczyny florentyńskiej. Pieśni bojowe. „Wielka wojna niby pojedynek, ale na wskroś szlachetna, filozoficzna, humanitarna”. Duch dawnego rycerstwa, turniej, duch tęsknoty bachicznej. Ludzie muszą się wzajem zabijać, to dużo szlachetniej jak padać od ciosów losu. Szukają śmierci. Sława i cześć to rozkosz i życie rycerza. Żyje on pośród śmierci, jak cień. Zamiłowanie śmierci, oto dusza rycerza. Ziemia domostwem wojny. Wojna na ziemi nieunikniona.