Henrykowi pieśń spodobała się nadzwyczajnie, prosił więc starca, by jeszcze jedną zaśpiewał. Chętnie się zgodził i rzekł:
— Przypomina mi się właśnie pieśń dziwna, poważna, o której pochodzeniu ani wieku sami górnicy nie wiedzą. Przyniósł ją do nas pewien podróżny, czarownik, który różdżką zaklętą odkrywał złotodajne pokłady. Spodobała się wszystkim bardzo, bo brzmi tajemniczo, prawie tak ciemna jest i niepojęta jak muzyka do niej. Może też właśnie dlatego pociągała, że wprawia słuchacza niby w sen cudny na jawie.
Wśród turni gród wspaniały stoi...
W zamczysku mieszka król potężny,
Sług go otacza zastęp mężny,
Lecz nie odmyka nikt podwoi.
Nigdy nie stawa158 król na murach
I orszak jego niewidzialny...
Tylko gdy burza grzmi po chmurach,
Przybiera z szumem potok skalny.