Na skale osiadł i że broni,
By w niebo nie leciały duchy...
Że mocny idzie wstąg159 z zamczyska,
Uwity z nici konopianych
I duchy wszystkich mu poddanych
Niby ogromną pętlą ściska.
A wielkie tłumy płci obojej160
Przy wciąż zawartej161 zamku bramie...
Ci, w kornym chylą się pokłonie,
Ci znów, gdy na nich przyjdzie kolej,