Lecz gdy się coraz bujniej pleni,

Lecz gdy myśl co dnia żywiej błyszczy...

Powstaje żywa z każdych zgliszczy,

To całą ludzkość rozpłomieni...

I pęknie nić, u której rwie się,

Zamek zatopią morskie fale,

A wolnych kędyś w jasne dale

I w kraj ojczysty łódź zaniesie.

Gdy starzec skończył, wydało się Henrykowi, że pieśń tę już kiedyś słyszał. Prosił o powtórzenie i zapisał sobie słowa. Starzec wyszedł, a kupcy poczęli z innymi gośćmi rozmowę o zaletach zawodu górniczego i jego trudach. Jeden z wieśniaków rzekł:

— Stary pewnie nie na próżno aż tu do nas zawędrował. Dzisiaj spinał się cały ranek po górach i pewnie odkrył ślady pomyślne. Spytajmy go o to, gdy powróci.