Bije tak, że stanik pęka.
Skłonność każą pilnie taić,
Dumną być jak martwy głaz...
Ni rozmowy nie zagaić,
Ni odkłonić się i raz;
Choćby prosił nie wiem jak,
Zawsze dać — odmowny znak...
Któż opiewał nasze łzy,
Któż dostrzegał dziewcząt mękę?
Kiedy się w nas życie skrzy,