Co drząca, nachylona siedzi przy tém źrzódle,

Tę biedną wdowę w wieku zostałą bez chleba,

Zbierać zielsko w strumyku przymusza potrzeba,

Łamać cierń, aby w zimie była nim ogrzana,

Szukać na noc siedliska i płakać do rana.

Ta została, gdy cała zginęła gromada,

Ta, smutną wieść żałosnych okolic powiada.

Przy tym gaiu, gdzie niegdyś był ogrodek mały,

Gdzie ieszcze rośnie kwiatek nieieden zdziczały,

Gdzie kilka lichych krzaków podnosi się blisko,