Było plebana wioski tey, skromne siedlisko.

Kochało go sąsiedztwo, co kray ten otacza,

Z tysiącem złotych na rok uszedł za bogacza:

Oddalony od miasta dni pobożne liczył,

Nie odmieniał probostwa i zmieniać nie życzył;

Nie znał on górowania i podchlebstwa sztuki,

Do wolnych czasów, wolne stosować nauki;

Szczycił on się z cnót innych sercu iego drogich,

Nie wzmógł się ale często wspomagał ubogich.

Każdy nędzarz do domu iego drzwi otwierał,