Nad dolinę, i miia chmur nawałne razy,
Chociaż się niżey często nagła burza wznieca,
Słońce zawsze pogodny wierzchołek oświeca.
Przy płocie co się kręto wiie obok drogi,
Który porosł wesoło w nieużyte głogi,
W domku swoim panuiąc, gdzie wrzask zawsze huczał,
Wieyski bakalarz drobnę szkołę swą nauczał;
Surowy to był człowiek, i przestraszyć zdolny!
Znałem go dobrze, znał go każdy nieuk szkolny.
Niemylnie z twarzy iego, wcześnie drżące żaki