Trzpiot co wyszydzać przyszedł, został się na modły.

Po mszy z powinném iego cnot uszanowaniem,

Wszyscy wierni rolnicy cisnęli się za niem.

Dzieci nawet z pieszczoty wesołemi biegli,

Brali za suknię, aby w nim uśmiech postrzegli;

Z rodzicielską dobrocią dał im uśmiech miły,

Cieszyła go ich radość, cierpienia smuciły.

O nich troskliwy w sercu, ich był przyiacielem,

A ważnieyszych rozmyślań niebo było celem.

Jak ta skała co wznosi swe poważne głazy