Do lepszych światów wzywał, za dowodzcę służył.
Przy łożu gdzie ostatek życia obumiera,
Gdzie zgryzota, sumnienie i boleść naciera,
Jest ten cny pocieszyciel: kilka słów wyrzeknie,
A zaraz rozpacz z trwogą od duszy ucieknie.
Nędzarz drżący, którego pociechą wspomoże,
Z słabym iękiem ostatnim, głosi chwały Boże.
W kościele miał pokorę nie przysady zdrożne,
Spóyrzeniem swoiém zdobił siedliska pobożne;
Usta iego dokładniey słów prawdy dowiodły,